Jak być lepszym magistrem farmacji

 

Jak być lepszym magistrem farmacji

Jak być lepszym magistrem farmacji

Cześć!

Dziś będzie post o temacie apteczno – zawodowym. Z racji sezonu na matury i wybory drogi zawodowej wiele osób pyta mnie o farmację. Część tematu odkryłam już w poprzednich postach (http://euceryna.pl/10-rzeczy-ktorych-nie-wiesz-o-farmaceutach-i-pracy-w-aptece/, http://euceryna.pl/10-sposobow-powodowac-kolejki-aptece/). Tym razem skupię się na tym, ja się przygotować lepiej do zawodu, na co zwrócić uwagę na samych studiach i co tuż po nich.

Post zarówno dla maturzystów, studentów, absolwentów, jak i dla wszystkich zainteresowanych, niekoniecznie związanych z branżą. Poniżej zestaw najczęściej pojawiających się pytań i moje SUBIEKTYWNE poglądy i porady.

Zapraszam na post: „Jak być lepszym magistrem farmacji”

  1. JAK WYBRAĆ UCZELNIĘ?
    Kryteria wyboru mogą być różne. Ja pojechałam tu po totalnej bandzie i stwierdziłam, że rankingi są efektem przekupienia komisji, że na samej górze są Ci, co dali w łapę. Wobec czego wybrałam najbliższy mojemu miejscu zamieszkania Uniwersytet Medyczny. Czy miałam rację? No cóż. Dalej nie wiem, czy rankingi są wiarygodnym źródłem. Ale wiem, że chyba mogłam trafić lepiej. Pracowałam na stareńkim sprzęcie, w budynkach w fatalnym stanie. Dopiero w połowie studiów uczelnia się „rozwinęła” i otworzyła nowe lokale. W sumie się jej nie dziwię, studia głównie bezpłatne, z budżetu państwa, bardzo drogie, z ryzykiem wybuchów, pożarów i ogólnie pojętych wypadków, które się oczywiście zdarzały.Ale jak teraz koleżanka z pracy pyta mnie: „czy to prawda, że maści na TPL kręciliście sami, a nie za pomocą unguatora?”, „mieliście 5 pompek do pipet na grupę 30 osób?” itd., to robi mi się smutno. Warto zatem rozważyć, czy te dodatkowe 50 czy 100 km dalej od domu nie będzie mniejszym utrudnieniem.
  1. CZEGO SIĘ UCZYĆ? JAKIE PRZEDMIOTY SA NAJWAŻNIEJSZE?
    Najpierw mi się wydawało, że potrzebuję tylko TPL i farmakologii, aby pracować w aptece. Buntowałam się, po co nam te pierwsze 2-3 lata studiów. Do dziś pamiętam przedmioty z I roku: matematyka wyższa, biofizyka, anatomia, fizjologia, mikrobiologia, łacina i 4 rodzaje chemii. Mieszkałam wtedy ze studentką medycyny i fizjoterapii i autentycznie, uczyłyśmy się tego samego. Z czasem jednak zobaczyłam w tym sens, przedmioty się fajnie przenikały, tak samo jak sprzęty, metodologia badań i pojęcia. Wiadomo, jest mnóstwo niepotrzebnych rzeczy, ale na jakich studiach nie ma zapychaczy? Żeby wiedzieć czego się uczyć, dobrze zdecydować, gdzie pójdziemy do pracy. Jeśli do apteki, warto skupić się na farmakologii, TPL, patofizjologii, farmakognozji, leku roślinnym. Jeśli do laboratoriów, to podstawą są wszystkie chemie, fizyki, analityki, kinetyki, dynamiki. A jeśli na przedstawiciela handlowego, zdecydowanie polecam rozwój w kierunku farmakologii, ale i psychologii, socjologii, zarządzaniu, marketingu, językach obcych.Z ciekawostek – pamiętam egzamin z chemii w sesji letniej, na bodajże I roku. Pierwszym pytaniem było: „narysuj układ okresowy”. Można, ale po co? Co więcej, jak ktoś napisał pozostałe pytania dobrze, a zawalił Mendelejewa, oblewał.Tu przypomina mi się znany dowcip, jak to kazano studentom nauczyć się książki telefonicznej. Student politechniki zapytał po co, student medycyny na kiedy, a student farmacji tylko się uśmiechnął, bo już w wakacje nauczył się od literki A do K.
    Zaraz, a może to nie był dowcip?
  2. GDZIE SZUKAĆ PRACY?
    Obecnie rynek pracy jest bardzo różnorodny. Przede wszystkim trzeba zdecydować czy zostajemy w kraju, czy podbijamy świat. Bo jeśli to drugie, to już na studiach radzę wybrać cel i zainteresować się tamtejszą rekrutacją. Zdobycie wielu dokumentów jest czasochłonne, dochodzą kwestie różnych zezwoleń, języka, akredytacji dyplomu itd. Warto to sprawdzić, bo wakacje po obronie mogą okazać się za krótkie. No i kwestia stażu obowiązkowego. Obecnie przyznam się szczerze, nie jestem na bieżąco w tym temacie, bo już mnie nie interesuje. Ale jak sama kończyłam studia, koledzy z roku na potęgę wyjeżdżali do Wielkiej Brytanii. Ale znalazły się też rodzynki, które wybrały Norwegię czy Austrię. Tej ostatniej bardzo im zazdroszczę.Ale w kraju też może być ciekawie. Możemy pracować w prywatnej aptece z 40-letnią tradycją na prowincji, w wielkiej sieci w metropolii oraz w aptece „galeryjnej”, czyli takiej trochę drogerii. Nie brakuje też laboratoriów, firm farmaceutycznych, a tam pełno różnych stanowisk do obsadzenia, od projektowania ulotek do działu badań i rozwoju. W momencie gdy zdecydujemy, warto się już ukierunkować, zarówno na „ważniejsze” przedmioty jak i tematy szkoleń i zakres zainteresowań.
  3. CO MOŻNA PONADPROGRAMOWEGO ZROBIĆ NA STUDIACH?
    Na pewno polecam udział we wszelkich szkoleniach i konferencjach. Na wiele z nich „wpuszczeni” są studenci farmacji. Kierujmy się nie tylko tematami, ale i kadrą wykładającą. Czasem temat może mniej nas interesujący, ale warto poznać profesorów i po prostu obyć w środowisku. Pamiętam jak sama na V roku chodziłam na takie szkolenia. Wszystkie jakie tylko znalazłam. Zbierałam sobie certyfikaty dla rozrywki. Potem się okazało, że na stażu mamy zebrać określoną ilość punktów z takich właśnie szkoleń. I ku mojemu wielkiemu zadowoleniu nabyte wówczas punkty liczyły mi się do stażu.Polecam każdemu zaczepić się w aptece jako pomoc apteczna. Dosłownie na kilka godzin w tygodniu. Ktoś powie, że po co się nastawiać do zawodu, straszyć czy stresować. Że na pracę jeszcze przyjdzie czas. Otóż tak, oczywiście, ale ja bardzo żałuję, że z tej opcji nie skorzystałam. Wierzcie mi, człowiek po studiach, jeśli wyszedł tak jak ja, z rodziny niemedycznej, jest strasznie zielony. Pierwsze dni stażu były okropne. Świadomość ogromu niewiedzy, nieznajomości pojęć i specyfiki apteki wycisnęło ze mnie sporo łez. Praktyki wakacyjne kompletnie nie oddają prawdziwego oblicza apteki. Studia też nie uczą wszystkiego. Wiem też jedno, gdyby każdy skorzystał z takiej opcji, wiele osób zrozumiało by wcześniej, o co w tym zawodzie chodzi, nie kończyło studiów, po których praca nie daje oczekiwanej satysfakcji. A kilku moich znajomych zamiast na staż poszło na inne studia, głównie na medycynę, no i mam lekarzy wykształconych z poślizgiem 5 lat.Warto zapisać się do jakiegoś koła naukowego. Można się wówczas zaangażować w naprawdę ciekawe rzeczy, poznać interesujących ludzi z branży, a na koniec napisać pracę magisterską z czegoś, nad czym się pracowało kilka lat, z entuzjazmem i pasją. A nie klasyczne „kopiuj-zmień szyk zdania-wklej”.
  1. Z JAKICH ŹRÓDEŁ CZERPAĆ WIEDZĘ?
    Na pewno na pierwszym planie są pozycje proponowane przez wykładowców z uczelni. Niestety nie sposób posiadać wszystkich książek świata na tematy apteczne i medyczne. Warto korzystać z internetu, ale mądrze. Pisanie bloga nauczyło mnie, że w internecie można znaleźć wszystko. Aby zatem odsiać artykuły pisane przez copy-writerów na potrzeby „portalu dla kobiet”, jak mnie jakiś temat interesuje, wpisuje go w gogle z dopiskiem „pdf”. To banalna metoda, ale chwile mi zajęło odkrycie jej skuteczności. A dzięki temu dokopujemy się do prac naukowych, dyplomowych i artykułów pisanych przez naprawdę mądre głowy. Skąd czerpać pomysły, na tematy do poszukiwań? Z życia. Z reklam. Z problemów w naszym otoczeniu. Mam taki patent, oglądam wszystkie reklamy suplementów i leków, potem wyszukuję ich skład i próbuję doczytać jakieś badania na temat skuteczności danej substancji lub dawki.W cenie oczywiście są szkolenia, polecam te darmowe internetowe. Jedząc ciasteczka i pijąc ulubioną kawę na balkonie można zgłębiać mechanizm działania leków na odporność. Ale czasem warto zapłacić i pojechać na jakieś sympozjum, z reguły 100-500 zł. Warto przeglądać programy szkoleń, kadrę i wybierać wg zainteresowań.
  1. POLECANE STRONY WWW I CZASOPISMA
    Na pewno warto zaglądać na stronyę www GIF, lokalnych izb aptekarskich (polecam zapisać się na newsletter, nie tylko do swojej IA), korzystam często z portalu http://receptura.edu.pl/, https://bazalekow.mp.pl/, http://www.leksykon.com.pl/, szukam też internetowych wersji CHPL, „farmindeksów”, polecam też moją zaprzyjaźnioną redakcję Biuletynu Informacyjnego Kierownika Apteki http://www.kierownik-apteki.pl/, gdzie sama publikuję, ale zawsze w doborowym towarzystwie.

    Jak być lepszym magistrem farmacji

    Jak być lepszym magistrem farmacji

  2. CO PO STUDIACH?
    Po studiach mamy obowiązek zbierać 100 punktów w ciągu każdych 5 lat naszej kariery. A szkolenia są różne, czasem za 2, czasem za 10 punktów. Jak to ogarnąć? Moja metoda jest taka, u progu każdej 5-latki na potęgę rozwiązuję wszystkie szkolenia przez internet, zbieram 100 punktów szybko i bezboleśnie. A potem jeżdżę sobie na szkolenia tylko takie, które mnie ciekawią, a nie na takie jakie muszę, „bo punkty”. Zatem w domowym zaciszu przerabiam enty raz wrzody żołądka i leki przeciwhistaminowe, a szkolenia wybieram np. z dietetyki sportowej, dietoterapii w cukrzycy, czy suplementacji w sporcie, bo taką mam pasję-dietetykę.
    Zawsze można założyć bloga jak ja lub tak jak Wkręcony w Zielone bloga i vloga. I napisać książkę jak On. To wszystko z potrzeby robienia czegoś więcej.

    Jak być lepszym magistrem farmacji”-Terenowa apteczka ziołowa", autor: mgr farm Bartosz Jemioła

    Jak być lepszym magistrem farmacji – „Terenowa apteczka ziołowa”, autor: mgr farm Bartosz Jemioła

    Gdyby nie konieczność zmiany pracy po urlopie macierzyńskim, czytalibyście właśnie magistra farmacji i studentkę zaocznej dietetyki, a tak macie tylko magistra farmacji, kierownika apteki i absolwentkę podyplomowej organizacji i zarządzania w ochronie zdrowia.
    Zatem może języki obce? Dietetyka? Kosmetologia? Zielarstwo? Każdemu wg potrzeb.

Na dziś kończę wywód na temat: „Jak być lepszym magistrem farmacji”. W miarę, jak będą pojawiać się kolejne pytania, naskrobię część drugą. Mam nadzieję, że naświetliłam trochę zagadnienie. Jest tu wiele moich osobistych doświadczeń, a to każdy ma inne, więc podkreślam subiektywizm tematu.

A jak to się ma u Was? Co Was spotkało u progu kariery? Jak wspominacie studia? Czy jest coś, co chcielibyście zmienić? Jakie są Wasze sposoby, jak być lepszym? A może jesteście Pacjentami i widzicie temat od drugiej strony? Dajcie znać!

Pozdrawiam serdecznie, Euceryna*

Komentarz

  1. Kasia Żyrafa napisał(a):

    Ja studiowałam wieki temu czyli w drugiej połowie lat 80-tych, kiedy analityka była specjalizacją wybierana na trzecim roku. Studiowałam w Lublinie, katedry były rozrzucone w budynkach po całym mieście, farmakognozja mieściła się na piętrze nad kawiarnią artystyczną:)Mimo specjalizacji z analityki farmaceutycznej brało się taką pracę, jaka się trafiła i tak wylądowałam na 7 lat w aptece, przez dwa jako kierownik. W roku 1991 Urząd Pracy zapewniał przez rok pensję stażyście, jeżeli znalazł sobie chętną do szkolenia aptekę. Mowy wtedy nie było o sprzedaży kosmetyków, poza lekami dostępne były tylko pasty do zębów i artykuły higieniczne. Nie było ważne za ile, bo wiele recept było bezpłatnych z tytułu emerytura lub służba zdrowia, ważne było , żeby lek był dostępny. Po 7 latach nastąpiło zmęczenie materiału, odeszłam do firmy farmaceutycznej i zawód porzuciłam definitywnie. Nie żałuję, bo walka o klienta promocjami, brak czasu na rozmowę z pacjentem i realizacja odgórnych programów sprzedażowych to nie dla mnie. Wciskanie generyków do aptek zresztą też nie i wreszcie pracuję w wymarzonym miejscu czyli w laboratorium. Blog czytam z przyjemnością:) pozdrawiam.

Dodaj komentarz