Nowe do testu: Luty i Marzec-Pharmatheiss cosmetics, Farmona, Seboradin, Bielenda, Tołpa, Gehwol

 

Nowe do testu: Luty i Marzec - Gehwol lipidro creme

Nowe do testu: Luty i Marzec- Gehwol lipidro creme

Cześć!

Dziś będzie dawno niewidziana na blogu luźna kosmetyczna notka. Nic innego jak tylko recenzja ostatnich zakupów. Standardowo mieszanka drogeryjno-dermokosmetyczna, z każdej półki cenowej i jakościowej. Czy znalazłam jakąś perełkę? Czy zaliczyłam kosmetyczną wtopę roku? Co polecam, a co radzę omijać szerokim łukiem?

Zapraszam na post: „ Nowe do testu: Luty i Marzec-Pharmatheiss cosmetics, Farmona, Seboradin, Bielenda, Tołpa, Gehwol”.

SZAMPON SEBORADIN PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW 200 ml

Skład:

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Cocamide DEA, Sodium Laureth Sulfate and Glycol Distearate, Coco – Glucoside and Glyceryl Oleate, Glycerin Polyquaternium-7, Parfum, Butylene Glycol and Aqua and PPG-26-Buteth-26-PEG-40 Hydrogenated castor Oil and Apigenin and Oleanolic Acid and Biotinyl Tripeptide-1, Ginseng (Panax Ginseng)Extract, Water and Glicerin and Lecithin and Sorbitol and Xanthan Gum and Hammamels Virginiana extract and Diathomeaceous earth and Disodium EDTA and Tocopheryl acetate and Glyceryl linolenate and Panthenol and Phenoxyethanol and Methylparaben and Butylparaben and Ethylparaben and Propylparaben and Isobutylparaben, Sodium chloride, Benzi alcohol and Methychlorosothiazolinone and Methylisothiazolinone.

Ma działać ochronnie i naprawczo. Hamuje proces starzenia się mieszków włosowych. Zwiększa zakotwiczenie cebulek, poprawia ukrwienie skóry głowy, a zatem odżywienie cebulek. Nawilża i odżywia włosy. Wspomaga leczenie łysienia androgenowego. Zawiera kompleks witamin : B, E, F, PP, H, a także biotynę, cynk, białka i aminokwasy.

Kupiłam w aptece, ok. 24 zł za 200 ml. To kolejny krok w walce z wypadaniem włosów. Poprzedni szampon był naturalny w całości, ale przesuszył mi skórę głowy do efektu łupieży. I mimo, że ograniczył wypadanie, nigdy więcej.

Jakie ma plusy?

Szampon jest wydajny (przy stosowaniu co drugi dzień na włosach długości lob), poręczny, włosy są nawilżone, ale nie przetłuszczone. Wyraźnie lepiej wyglądają, są sprężyste, gładkie, lśniące. Nie przesusza skóry głowy, ułatwia rozczesywanie. Jest łatwo dostępny, w aptekach głównie. Dobrze się wypłukuje z włosów, trochę pieni. Na pewno wzmacnia włosy. Nie wywołuje u mnie łupieżu. Pachnie delikatnie, nieprzeszkadzająco. Co do wypadania, na pewno ograniczył, bo nie lecą garściami, a w czasie mycia „upada” mi maksymalnie 2 kołtuniki. Dla mnie to sukces, bo przy innych było 4-5. Myślę, że na lepszy efekt przeciwwypadaniowy muszę poczekać, ale jest to najlepszy szampon, jaki miałam w życiu. A testerem szamponu jestem dobrym, bo chora tarczyca i parę innych drobiazgów gwarantują mi dożywotnie problem z wypadaniem.

Wady?

Wysoka cena jak na małą pojemność, na szczęście jest wydajny. Jest dość rzadki, więc trzeba ostrożnie dozować, łatwo o wydostanie zbyt dużej ilości.

Czy kupię ponownie?

Tak, razem z odżywką z tej samej serii, dla wzmocnienia efektu. Pożyjemy-zobaczymy. 

Nowe do testu: Luty i Marzec - Seboradin szampon

Nowe do testu: Luty i Marzec – Seboradin szampon

FARMONA OLEJEK POD PRYSZNIC TUTTI FRUTTI 500 ml

Skład:

Aqua (water), Sodium Laureth Sulfate, Acrylates Copolymer, Cocamidopropyl Betaine, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Glycerin, Parfum (Fragrance), Sodium Chloride, Propylene Glycol, Prunus Cerasus (Bitter Cherry) Extract, Peg-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, Peg-6 Caprylic/Capric Glycerides, Disodium Edta, Sodium Hydroxide, Benzyl Alcohol, Coumarin, Eugenol, CI 77019 (Mica), CI 77891 (Titanium Dioxide), Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, CI 16255, CI 14720, CI 42090.

Opalizujący olejek o zapachu wiśni i porzeczki. Orzeźwia i jednocześnie relaksuje, regeneruje i nawilża skórę, pozostawiając ją aksamitną w dotyku.

Olejek kupiłam w jakimś markecie, totalnie odjechany pomysł. Byłam w podróży i zapomniałam swojego olejku Eucerin (pisałam o nim tutaj: http://euceryna.pl/olejki-oleje-codziennej-pielegnacji-warto-zainwestowac/). Zobaczyłam wariackie, kolorowe opakowanie, powąchałam, zapach mnie urzekł totalnie i kupiłam nie czytając etykietki (błąd, głupia!). A tam niestety chemia jak ta lala.

Co jest plusem olejku?

Dla mnie zapach, mocny, intensywnie owocowy, mnie relaksuje, ale wrażliwcy i alergicy niech się strzegą. Przyjemnie się pieni na mojej skórze, zapach na niej pozostaje tylko delikatnie, jest tani, ok 10-14 zł za 500 ml. Wydajny. Mimo, że kolorowy i pachnący, dobrze myje i daje poczucie odświeżenia. Plusem jest dostępność, jest dosłownie wszędzie. W różnych zapachowych wariantach. Butla z cienkiego plastiku, więc dozowanie nie wymaga siły smoka. Ale mimo to jest stabilna, nawet z małą ilością nie przewraca się.

Jakie ma wady?

Bliżej mu do płynu do kąpieli, niż olejku. Nie nawilża i nie regeneruje. Nie ma wygładzenia skóry. Zupełnie zatem nie olejkowy! Nie wysusza skóry jednak, więc się w miarę obronił. Opalizujący jest tylko w opakowaniu, brak tego efektu na skórze (choć może to i dobrze?). Zmienia kolor wody na czerwony, dziwne uczucie, zwłaszcza w wannie. Alergikom nie polecam.

Czy kupię ponownie?

Nie! Bo czuję się trochę oszukana. Lubię olejki, stosuję je często, a to olejek nie jest, z całą stanowczością mogę to stwierdzić. No i ta chemia….poniosło mnie!

Nowe do testu: Luty i Marzec - Farmona olejek do kąpieli

Nowe do testu: Luty i Marzec – Farmona olejek do kąpieli

PHARMATHEISS COSMETICS GRANATAPFEL KREM DO RĄK 75 ml

Skład:

Aqua, Polyglyceryl-3 Distearate, Diethylhexyl Carbonate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Persea Gratissima Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Propylene Glycol, Cera Alba, Tocopheryl Acetate, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Punica Granatum Seed Oil, Punica Granatum Fruit Extract, Phytosteryl/Octyldodecyl/Lauroyl Glutamate, Allantoin, Tocopherol, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol, Citral, Butylphenyl Methylpropional.

Krem dostałam w prezencie, ale ceny do jakich się dokopałam oscylują wokół 25-30 zł za 75 ml. Przeznaczony do dłoni szorstkich, zniszczonych, suchych, podrażnionych. Olejek z awokado pielęgnuje i nawilża, oliwa z oliwek natłuszcza, nawilża, działa przeciwzapalnie, gdyż zawiera witaminę E, skwalen, oleokantal i oleuropeine. Wyciąg z owoców granatu regeneruje, chroni przed wolnymi rodnikami, hamuje procesy starzenia się skóry.

Co jest plusem kremu?

Na pewno brak parabenów, oleju silikonowego i parafinowego. Opakowanie również mi się podoba, mam słabość do aluminiowych tubek (to chyba kwestia wieku, wspomnień z dzieciństwa, gdzie królem przemysłu nie był plastik). Ale taka tuba ma realne plusy, bo nie zasysa powietrza do środka, stąd krem się nie „zakaża”. Przy dozowaniu nie ma też charakterystycznego dla plastikowych tub chlupnięcia. Można wycisnąć krem do ostatniej kropelki. Nakrętka mała, okrągła, znów mi ucieka. Lepsza byłaby kanciasta, bo łajza ze mnie. Krem pięknie pachnie, faktycznie czuć te owoce. Konsystencja pozornie tłustawa, na początku smarowania są smugi, bo krem jest gesty. Niemniej w czasie wcierania wszystko znika, wchłania się dobrze, w całości, ale stopniowo. Pozostawia na mojej skórze lekki film, ale nie lepki czy tłusty, tylko taki matowy. Wiem, że coś mam na dłoniach, ale jest to zupełnie nieprzeszkadzające.

Jak działa?

Krem faktycznie nawilża i wygładza. Skóra po nim jest miękka, miła w dotyku, naskórek nie sterczy, skórki są opanowane. Regeneruje odrapane i otarte w pracy kostki na dłoniach. Poprawia wygląd dłoni. Pozorny tłuścioch z czasem matowieje, nie powiem, służy to moim dłoniom. Bardzo wydajny, do 1 aplikacji wystarczy niewielka ilość. Fajnie regeneruje na noc z rękawiczką, wtedy nakładam gruba warstwę, jest efekt.

Jakie ma wady?

Nie mam pojęcia jak z dostępnością. Chyba kiepsko, bo byłam w paru miejscach i nie spotkałam tej firmy, ale się rozglądam. Jak na standardowy krem do rąk chyba jest dość drogi. Ale wg mnie warta swojej ceny. Zupełnie inny w stosowaniu niż ten z Nuxe, którego testowałam niedawno (http://euceryna.pl/ziaja-la-roche-posay-iwostin-nuxe-aussie/), ale efekty podobne. Jak ktoś nie ma suchej skóry, radzę nie stosować, wyjdzie błoto, tak jak u mojej koleżanki. Z racji niewygodnej, małej nakrętki, nie polecam noszenia w torebce, bo może się odkręcić i będzie armagedon.

Czy kupię ponownie?

Myślę, że tak. Poszukam też innych produktów z tej serii, bo zapowiada się ciekawie. Jak znajdę miejsce, gdzie są one dostępne (poza internetem), dam znać.

Nowe do testu: Luty i Marzec - Pharma theiss krem od rąk

Nowe do testu: Luty i Marzec – Pharma theiss krem od rąk

GEHWOL MED LIPIDOWY KREM DO STÓP Z MOCZNIKIEM

Skład:

Aqua, Urea, Glycerin, Polyglyceryl-3, Methylglucose Distearate, Isopropyl Palmitate, Octyldodecanol, Peresea Gratissima, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Cyclomethicone, Dimethicone, Myristyl Myristate, Triethyl Citrate, Hydrolyzed Algin, Chlorella Vulgaris, Maris Aqua, Chlorophenesin, Farnesol, Hippophae Rhamnoides, Allantoin, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Imidazolidinyl Urea, Benzyl Alcohol, Propylene Glycol, BHT, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid.

Krem do stóp przeznaczony do natłuszczenia i nawilżenia skóry suchej, wrażliwej, złuszczonej, z niedoborami wody. Regeneruje, zapobiega grzybicy, łagodzi świąd.

Co jest plusem kosmetyku?

Na pewno tubka, metalowa, starodawna, urzekła mnie, aptekarza :>. O wymiernych zaletach metalowej tuby pisałam powyżej. Zakrętka duża, stabilna, można na niej postawić krem. Ponadto zapach, a właściwie jego brak. Pachnie taką maścią z apteki, podłożem maściowym. Dla wrażliwców i alergików to plus. Mnie marzył się zapach mentolu lub kamfory (aptekarskie zboczenie) jak w ukochanym Hudosilu (opisanym tu: http://euceryna.pl/nowe-testu-sierpien-wrzesien/ ). Cóż! Krem wbrew pozorom nie jest tłusty jak maść, mimo że wizualnie tak wygląda. Ma konsystencję masła do ciała, średniej gęstości, szybko się rozsmarowuje, pozostawiając na skórze ochronny film, ale nie lepki. Wchłania się dobrze.

Jak działa?

Likwiduje suchość, szorstkość, złuszczenie. Po nasmarowaniu  na noc rano budziłam się bez białego, „talkowatego osadu” na piętach. Ponadto skóra stała się gładka, aksamitna w dotyku. Stosuje się go przyjemnie, masując stopy nawilżam też dłonie, czego bardzo potrzebuję. Mocznik nawilża i nawadnia, zatrzymuje wodę w skórze, gliceryna i alantoina natłuszczają, chlorella odżywia i nawilża, bo jako alga zawiera sporo witamin i minerałów (podobnie jak woda morska), dimetikon tworzy efekt niewidzialnej rękawiczki, rokitnik poprawia wygląd, opóźnia objawy starzenia się skóry.

Wady?

Dostępność! Serie kosmetyków Gehwol widziałam tylko w jednej kosmetycznej sieciówce, a w naszych hurtowniach (tych, z których korzysta moja apteka :)) często nie ma pełnego asortymentu firmy. Brak zapachu, czyli brak poczucia świeżości i chłodzenia, co bardzo lubię. Rozważam kupno olejku eterycznego i dodawanie go po kropelce do każdego smarowania. Mam nadzieję, że nie wyjdzie z tego jakaś interakcja. Niektórzy narzekają na cenę, ja znalazłam po 14 czy 16 zł za 75 ml, z okazji jakichś przecen. Ale wiem, że zdarzało się i 30 zł. Zawiera parabeny.

Czy kupię ponownie?

Tak! Chyba skusze się na inne produkty tej firmy. Czuję, że „przemówią” do mojej suchej skóry. Np. balsam odświeżający i chłodzący do stóp.

Nowe na luty i i marzec - Gehwol lipidro creme

Nowe na luty i i marzec – Gehwol lipidro creme

BIELENDA OLEJEK ARGANOWY DO CIAŁA

Skład:

Glycine Soja(Soybean) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Argania Spinosa Kernel Oil, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Tocopherol, Squalene, Ascobryl Palmitate, Beta-Sitosterol, Parfum (Fragrance), Cinnamal, Eugenol, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxyaldehyde, Limonene, Linalool.

Producent nazywa olejek „upiększającym eliksirem”. Nawilża, odżywia, wygładza, poprawia elastyczność, blask, zatrzymuje czas. Zaleca go zarówno na ciało, twarz jak i włosy.

Plusy?

Dostępność, jest po prostu wszędzie, drogerie małe i duże, markety. Cena ok. 20 zł za 150 ml. Wydajność, a co za tym idzie pojemność. Wystarcza na długo, no chyba że jesteście maniaczkami nacierania i olejkowania ciała (a właściwie balsamowania:)).Opakowanie z atomizerem. Wiadomo, że opakowanie olejku, jakkolwiek nie stosujesz z czasem robi się dziwnie gładkie i śliskie, tu spray się sprawdza. Kształt butelki też, nie wyślizguje się, jest też w miarę estetyczna. Po naciśnięciu nie ma chmury na pół dywanu, tylko precyzyjny sik na dłoń lub ciało. Może komuś to przeszkadza, ale mnie olejki z chmury kojarzą się z wiecznie upapraną podłogą, tłusta i śliską. Pięknie pachnie, słodko, ale dość ciężko. Na skórze zapach delikatny, zanika. Rozświetla skórę, ale bez efektu brokatu.

Jak działa?

Pozostawia miękką, nawilżoną, gładką i miłą w dotyku skórę, od rana na cały dzień.  Wchłania się dopiero z czasem, pod wpływem masowania, więc „lekka nietłusta formuła”, o której pisze producent to naciągany temat. Polecam po kąpieli, bo fajnie łagodzi skórę, po twardej wodzie, depilacji, czy rozgrzaniu. Tłusty po wyciśnięciu, na skórze staje się aksamitny, zmniejsza suchość, szorstkość  i napięcie skóry. Rybia łyska po okresie grzewczo-zimowym zanika, tak jak wygląd jakby posypania talkiem (piszę o nogach), co u mnie po przebudzeniu jest normą. Warto dodać kroplę do kremu na noc, lub nawet samym olejkiem posmarować twarz, jednak robię to maksymalnie raz w tygodniu. Olejki z reguły zapychają mi pory, nawet jeśli producent obiecuje, że nie. W strachu o problemy z cerą traktuję ten olejek jako bonus do pielęgnacji, dodatek do kremu w dniu peelingu twarzy. Na włosy, przyznaję się bez bicia, nie nakładałam. Po pierwsze nigdy nie mam umiaru i kończy się to ponownym myciem (tym bardziej, że obcięłam połowę z długości i na nowo uczę się ilości stosowanych kosmetyków na 1 zabieg), ponadto naczytałam się, że olejek arganowy rozjaśnia włosy. Mam ciemne, więc to nie jest pożądany skutek. Wiosna się robi i słońce i tak zafunduje mi naturalne ombre.

Wady olejku?

Zapach może być za ciężki dla wrażliwców, Może się też znudzić, ponadto zastanawiam się, co się z nim stanie na słońcu, czy w ciepły dzień, czy nie będzie duszący. Olejek można używać tylko przez 3 miesiące od otwarcia (ale może to dowód na naturalność i jakość olejku, czyli zaleta?). Ciekawi mnie też jakość tego arganu, ilość arganowego olejku w olejku, tego co zostało po przetworzeniu. 20 zł to trochę mało na olejek tego typu o pojemności 150 ml.

Czy kupię ponownie?

Nie, mimo oczywistych zalet potestuję inne.

Nowe do testu: Luty i Marzec - Bielenda olejek do ciała

Nowe do testu: Luty i Marzec – Bielenda olejek do ciała

TOŁPA ŁAGODNY PŁYN MICELARNY DO DEMAKIJAŻU

Skład:

Aqua, Poloxamer 184, Polysorbate 20, Disodium Cocoamphodiacetate, Propylene Glycol, Peat Extract, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Citric Acid, Parfum, Methylparaben, Propylparaben, Methylisothiazolinone

Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy, dla skóry wrażliwej i delikatnej.Odświeża i wygładza, pielęgnuje i oczyszcza, nadaje blask.

Jakie ma plusy?

Na pewno wydajność, cena ok 23 zł nie jest straszna, dobrej jakości opakowanie, przetrwa dłużej niż kosmetyk tego wymaga, niemniej bardzo proste, nie zwraca na siebie uwagi, widać zużycie, co jest dla mnie ważne. Zapach kwiatowy, delikatny, co dziwne w hipoalergicznym produkcie, ale nie przeszkadza, bo miły w odczuciu, nie szczypie ani nie podrażnia, nie wysusza.

Jak działa?

Zmywa wszystko, co mam na twarzy, łącznie z tuszem i kredką do oczu, czarną. I to bez problemów. Łagodny jest zatem tylko dla moich oczu, skóra jest miękka, ale nieco lepka po nim (z czasem to zanika), trochę tak jak po kremie. Jednak jak przetrę wacikiem całą twarz, nie mam uczucia czystości i świeżości, bo tworzy się taka powłoczka.

Wady?

Lepkość skóry po użyciu, ale używam po nim i tak żelu do mycia twarzy, więc mnie to jakoś nie przeszkadza (używam go właściwie tylko do demakijażu oczu), dobrze myje makijaż codzienny, ten z klasycznym eyelinerem wymaga większej ilości wacików i pocierań. Nie wiem, jak z makijażem wodoodpornym, bo nie stosuję takich kosmetyków. Zapach choć miły, zostaje na skórze i komuś może to nie pasować.

Czy kupie ponownie?

Nie, bo płyn micelarny stale zmieniam. A jak nie trafiam z wyborem, to na „otarcie łez” kupuje ulubiony z La Roche-Posay.

Nowe do testu: Luty i Marzec - Tołpa płyn  do demakijażu

Nowe do testu: Luty i Marzec – Tołpa płyn do demakijażu

I to już koniec rewelacji i nowości z ostatnich dwóch miesięcy. Produkty Farmony, Bielendy i Tołpy trochę zawiodły. Świetny zatem okazał się Gehwol i Seboradin. A Wy co myślicie? Macie podobne doświadczenia? Znacie i stosujecie? A może proponujecie ciekawe zamienniki? Zapraszam do komentowania.

Miłego dnia, Euceryna*

 

8 komentarz

  1. misiunia2 napisał(a):

    Pani Euceryno, a co z SLSami, które są w testowanych produktach? Jaka jest Pani opinia na ich temat? Moim zdaniem używanie środków myjących z SLS, które w „dłuższym okresie rozliczeniowym” wysuszają skórę i następnie inwestowanie w balsamy ją nawilżające, by zredukować tę suchość nie ma sensu. Jak Pani uważa?

    • euceryna napisał(a):

      Witam, ogólnie nie jestem fanką SLSów. Na dłuższą metę i w dużych ilościach na pewno są szkodliwe. Ponadto się kumulują. W produktach do kąpieli staram się ich unikać. Testowana Farmona to wynik niepoczytania składu, totalny niewypał. Ale jak w szamponie do włosów nie miałam SLSów, to paradoksalnie złuszczyła mi się skóra głowy, przypominała pełną drobnego łupieżu powierzchnię, dręczył mnie świąd, no i włosy po wyschnięciu przypominały suchą słomę. Na własnym przykładzie stwierdzam: SLS dla ciała nie, ale dla włosów niestety tak. Pozdrawiam, E*

      • emka napisał(a):

        Jeśli chodzi o włosy – chodzi o domycie ich z różnych odżywek, olejków, nabłyszczacz – z tym sls lub sles świetnie sobie działa, ale niekoniecznie dobrze robi włosom – sporadyczne użycie nic nie zrobi nam złego, ale jeśli możemy – warto używać szamponów oczyszczających – np. szampon ultra doux z białą glinką – owa biała glinka oczyszcza stanowczo jak sls, jednak nie wpływa na kondycję włosów. Polecam – sprawdza się przy olejowaniu włosów, zmywaniu silikonów (czasami lubię).

  2. miluto napisał(a):

    a ja ze swojej strony polecam krem do stóp Lirene z mocznikiem 30% na grubą skórę – jak do tej pory nie znalazłam nic lepszego i jest to moja 3 już tubka;fakt, nie jest tani ale w końcu jest widoczny efekt i czekam na sandałki 😉
    pozdrawiam

  3. Elle napisał(a):

    Euceryno, czy mogłabyś wypowiedzieć się na temat szamponów do włosów? Ostatnio gdzieś wyczytałam, że składnik SLS powoduje rozdwajanie końcówek. Czy to prawda? Czy mogłabyś powiedzieć jakie działanie mają poszczególne składniki np właśnie ten Sodium Laureth Sulfate i podobne, i czy są takie, których należy koniecznie unikać? Wiem, że przykładowy SLS jest spieniaczem. Ale czy rzeczywiście ma jakieś negatywne działanie?
    Szukałam na „dolnych półkach” szamponów z pokrzywy, brzozy itp sądząc, że takie są może bardziej naturalne, ale wszystkie zawierały SLS (mimo, że się właściwie nie pieniły).
    Kolejne pytanie: czy warto szukać szamponów w wyższym przedziale cenowym?

    Pozdrawiam serdecznie, blog jest dla mnie źródłem wskazówek w wielu dziedzinach.

    • euceryna napisał(a):

      Witaj, co do szamponów z „górnej półki” wybierałabym te apteczne, dermokosmetyczne lub z modnych obecnie naturalnych, ekologicznych firm. Jakoś bardziej im ufam. SLS ogólnie jest detergentem odtłuszczającym i spieniaczem. Powoduje jednak alergię, przesusza skórę głowy, powodują świąd i wypryski, zaburzają wydzielanie łoju, mogą nasilać pojawianie się prosaków. Niszczy warstwę lipidową skóry. Preparaty z dolnej półki są tanie, będą zawierać SLS, mimo że są ziołowe. Lepiej poszukać tych naturalnych w sklepach zielarskich lub z firm typu Tołpa, Phenome, Green Pharmacy itd. Ale brak SLS nie oznacza, że będą to doskonałe produkty. Mnie takie naturalne ziołowe robią z włosów siano i też przesuszają skórę. Co do tych końcówek, jest kilka sposobów. Można nacierać po myciu olejkiem (np. arganowy czy makadamia, mała ilość, tylko na zniszczone partie), można też wcierać spora ilość olejku przed umyciem szamponem, poczytaj o olejowaniu włosów, fajny, ale pracochłonny proces. Jeśli masz tendencję do rozdwojonych końcówek, obcinaj je na równo, nie cieniuj, stosuj odżywki bez spłukiwania. Stosuj się do zasady: szampon wybieraj do skóry głowy, a odżywkę do typu włosów. Jeśli masz problem łojotokowy, wybierz na ten problem szampon, a rozdwojone końcówki ratuj odżywką, maską, olejkiem. Nie stosuj tych produktów na całe włosy, tylko od połowy. Znajdź dobrego fryzjera, powinien zaproponować CI serię zabiegów na włosy i odpowiednie cięcie. Powodzenia w ratowaniu włosów, wiem, jakie to ważne 🙂

  4. Elle napisał(a):

    Ach, przeczytałam ponownie komentarze i znalazłam uwagę o SLSach.
    Więc może chociaż krótki przegląd całej tej chemii? 😉
    Moje włosy strasznie wysychają na końcach, a nie chcę ich obcinać co miesiąc o 2cm. Nawet myjąc głowę staram się omijać końce i nie nakładać na nie szamponu. Skóra głowy na SLS nie reaguje, przetluszcza się tak samo szybko jak zawsze. Da się temu zaradzić? Mycie włosów codziennie to spore obciążenie czasowe, szczególnie, że suche końce (końce od połowy długości a mam do łopatek) rozczesuje się ze 20 minut. Odżywka zbytnio je obciąża mimo bardzo dokładnego płukania i nienakładania jej na skórę.

Dodaj komentarz