Nowe do testu – sierpień i wrzesień, recenzja.

Stara Mydlarnia, Anida, Hudosil, Eveline, Le Petit Marseillais

Stara Mydlarnia, Anida, Hudosil, Eveline, Le Petit Marseillais

Dzisiaj w końcu będzie recenzja, a mianowicie „Nowe do testu – sierpień i wrzesień”. Nie ma tego dużo, ale są perełki, po które sięgnę jeszcze wielokrotnie. Na pewno każdy zauważył na frontalnej fotce małą dracenę. To nie jest przypadek, to jest Zośka. Uwielbiam żywe rośliny. Jednak kwitnące alergizują mi Męża, a cięte nie przeżywają suchości w moim mieszkaniu. Zdecydowałam więc kupić doniczkowego liściaka (we wrześniu, żeby nie było, że odbiegłam od tematu). Przekonał mnie do niej fakt, że podlewa się ją raz na dwa tygodnie. Totalnie nie mam ręki do kwiatków, więc przypominajcie mi o tym, ok? Rozpisałam się, a konkrety czekają, zapraszam.

Na pierwszy ogień wspomniana na Facebooku odżywka do paznokci Eveline 8w1.

Odżywka do paznokci Eveline 8 w 1

Odżywka do paznokci Eveline 8 w 1

Producent zapewnia regenerację, odbudowę, utwardzenie, pobudzenie wzrostu paznokcia, zapobieganie łamaniu czy rozdwajaniu, uelastycznienie, połysk i odporność na uszkodzenia. Jednym słowem cudo! Sam jednak jasno informuje, że w składzie jest formaldehyd, więc nie zaleca jej dla osób uczulonych na tę substancję. Zanim ją zakupiłam, poczytałam szereg opinii w internecie, dla jednych była to ostatnia deska ratunku, a dla drugich gwóźdź do paznokciowej trumny. Postanowiłam zaryzykować, i jaka jest moja opinia?

Należę to tych nieuczulonych szczęśliwców, uff. Właśnie kończę 4 buteleczkę, a w kolejce czeka piąta. Nie, nie zużyłam tyle w dwa miesiące, po prostu znam preparat od lat i mi służy. Faktycznie pomaga moim paznokciom. Zaletą produktu jest na pewno cena, rzadko przekracza 10zł, dostępność (kioski, apteki, drogerie), szybko wysycha (pojedyncza warstwa, nie radze śpieszyć się od razu z drugą), pędzelek jest genialny, płaski, wystarczy jedno pociągnięcie na cały paznokieć, stąd użytkuje się ją błyskawicznie, nie zostawia smug, nie gęstnieje, jak inne, można z niej korzystać do samego końca. Jest bardzo wydajna, nadaje się jako baza pod lakier, ma optymalny połysk i konsystencję. Używam jej w przerwie pomiędzy manikiurami hybrydowymi (wiem co o tym myślicie, czyste zło! Ale w mojej pracy chcąc mieć kolor, to jedyne wyjście. Dzięki temu lakier nie odpada po 3 godzinach tłuczenia palcami w klawiaturę, szuflady i po walkach z kartonami towaru. Hybryda je utwardza i zapobiega łamaniu.) Paznokcie po tej odżywce mają ładny, zdrowy wygląd i biało-różowy kolor.

Z wad to niestety chemia w składzie. Naczytałam się sensacyjnych historii, polecam je ku uświadomieniu ewentualnego ryzyka, a nie żeby nastraszyć. Poza tym zapach jest typowo lakierowy. Odżywka przesusza skórki, dlatego nie można zapomnieć o olejkowaniu ich po wyschnięciu paznokci. Ciekawym olejkiem do skórek i paznokci jest ten opisany tu: http://euceryna.pl/olejki-oleje-codziennej-pielegnacji-warto-zainwestowac/. Jeśli przy paznokciu są jakieś ranki czy zadarcia, może piec, mnie się to zdarzało, ale było to uczucie zaledwie kilkusekundowego szczypania. Jeśli nie jesteście przekonani, boicie się ryzyka, zostańcie przy wcieraniu olejku rycynowego. Stara i dobra metoda na piękne paznokcie. Do tego suplementacja krzemem i gotowe.

Kolejnym kosmetykiem którego wałkowałam jest krem do stóp Hudosil.

krem do stóp Hudosil

krem do stóp Hudosil

Krem obiecuje wiele. W składzie zawiera mentol (odświeża i chłodzi), kamfora (grzeje, działa antyseptycznie), wyciąg z liści mięty (w postaci olejku eterycznego, dezodoruje, koi, oczyszcza), gliceryna (nawilżą, uelastycznia, wygładza, zmiękcza, chroni przed utratą wody), bisabolol (z rumianku, hamuje obrzęki, regeneruje), guar hydroksypropylowy (wzmacnia i uelastycznia skórę). Ale co na to Euceryna?

Podobnie jak poprzedni produkt nie jest to moje pierwsze opakowanie. Krem jakiś rok temu poleciła mi najpierw kosmetyczka, a potem koleżanka po fachu. Pomyślałam, że to musi być dobry preparat i nie zawiodłam się.  Jest idealny dla moich stóp. Po całym dniu na nogach, gdzie o zaburzenia krążenia, skurcze i drżenia nie trudno, ten krem uspokaja moje stopy. Daje ulgę i ukojenie, znika ból i opuchlizna. Dodatkowo pobudza krążenie, od samego składu i masażu, stąd faktycznie stopy nie cierpną. Ma gęstą konsystencję, ale moja skóra sucha jak pieprz wpija go jak gąbka. Pozostawia na stopach delikatny film, ale nieco inny od pozostałych „super kremów” jakie stosowałam. Po innych moje stopy się kleją do rana, marzną od nadmiaru kosmetyku, który się nie wchłania i dodatkowo brzydko pachną, gdyż zapach kremu na skórze zmienia się w ten taki charakterystyczny, mysi.

Stosowałam już wiele kremów, na bazie salicylanów, kwasów mlekowych czy mocznika. O tych zwykłych, „z kiosku”, co tylko w nazwie ma „do stóp” nawet nie chcę wspominać. Od wielu lat kupuję tylko te apteczne, bo inne nie działają zupełnie. Niezadowolona byłam jednak z Neutrogeny (niefajna konsystencja, złe wchłanianie, pozostawiony nieprzyjemny film, nawilżenie na krótko, jest mało wydajny, nie działa na zrogowacenia, cena ok. 20zł – zupełnie nie adekwatna do jakości, ) i z Cerkodermu (mimo, że w składzie zawiera mocznik, kwas glikolowy i mleczan sodu, nie zadziałał zadowalająco, krem nawilżał, ale zupełnie nie radził sobie z rogowaceniem, był bardzo lepki, na stopach zapach robił się mysi). Choć oba te kremy uchodzą za godne polecenia, totalnie nie pasują do moich stóp.

Kremy do stóp Hudosil, Neutrogena, Cerkoderm

Kremy do stóp Hudosil, Neutrogena, Cerkoderm

Hudosil to inna bajka. Stosowanie jest przyjemne, rozprowadza się szybko, a stopy są nawilżone do rana. Z wad kosmetyku to cena, 30-35zł za tubkę (ale jest wydajny, więc warto), apteczny zapach mięty i kamfory, a nie bzy i fiołki. No i dostępność, nie znajdziecie go w każdej aptece, sama też zamawiam go dla siebie bezpośrednio z hurtowni. Ale jeśli nie stoi na półce, myślę, że wystarczy poprosić o zamówienie. Polecam każdemu.

Kolejnym punktem jest pielęgnacja ciała- Stara Mydlarnia SPA & Wellness i Le Petit Marseillais

Le Petit Marseillais, Stara Mydlarnia

Le Petit Marseillais, Stara Mydlarnia

Zacznijmy od Starej Mydlarni. O peelingu z olejkiem pisałam w poście o stopach http://euceryna.pl/domowe-spa-stop-idealny-sposob-relaks/, więc nie będę się powtarzać, bo post i tak zaczyna przypominać „Pana Tadeusza”. Co do płynu do kąpieli – jestem ogólne zadowolona. Cudów nie ma, po prostu ładnie pachnie, delikatnie się pieni, nie podrażnia oczu i skóry, ponieważ nie posiada parabenów, silikonów i PEG. Dobrze oczyszcza, daje uczucie świeżości, kosztuje grosze, jakieś 15zł, zależy jak duże opakowanie. Ja posiadam wersję w zestawie, 3 produkty. Sama często robię takie zakupy – zestawy znajomym i rodzinie. Nie wiem z czym przyjść na urodziny, imieniny, rocznicę ślubu czy parapetówkę – wizyta w Starej Mydlarni zawsze rozwiąże problem. Produkty są dobre, ładnie wyglądają, ślicznie pachną, są hipoalergiczne, pełno różnych linii kosmetycznych, pani sprzedająca zawsze coś pomoże, doradzi, opakuje w cudne pudło. Po tym akurat płynie nie spodziewałam się wiele, niemniej zakup pewnie powtórzę, tylko w innym zapachu, na próbę. Spektakularnego efekty nawilżania jednak nie zauważyłam w przypadku płynu. Peeling natomiast miał się w tej kwestii znakomicie. Stosowanie całej serii razem, włączając w to balsam do ciała, z pewnością przyniesie korzyści i spodziewane efekty.

Natomiast Le Petit Marseillais żel pod prysznic to moja pierwsza przygoda z tą firmą (na rynku od bardzo dawna, w Polsce dostępna od tego roku). Składniki w większości są pochodzenia naturalnego, co ogranicza ryzyko alergii i podrażnień. Nie zawiera parabenów, ma neutralne pH. Jego zadaniem jest nawilżanie, wygładzanie (olejek z oliwek), ukojenie (kwiat lipy) i odświeżanie skóry. Bardzo ładnie pachnie, a zapach trzyma się po kąpieli na skórze bez zmian w brzydkie nuty,  delikatnie się pieni i daje poczucie relaksu. Gdybym miała wannę, z pewnością zanurzyłabym się w tym zapachu na długo, z książką i lampką wina. Niemniej pod prysznicem też jest miło, zamykasz oczy i czujesz łąki Prowansji. Świetny produkt na lato, przywołuje miłe wspomnienia. Cena to ok. 20 zł za 650ml, co chwila widzę też jakieś promocje, zwłaszcza, gdy wypuszczają nową linię zapachową. Jest wydajny.

Z wad jakie zauważyć można to niewygoda stosowania ogromnej butli. Ja tam sobie radzę, ale ktoś na pewno się doczepi. Myślę, że nie od parady opakowanie jest z matowego plastiku. Mam długie palce, więc łatwo to chwytam. Dla opornych polecam przelanie do butelki z pompką. Jeśli chodzi o efekt nawilżenia skóry to niezbyt długo się utrzymuje, balsam jest konieczny. Ale ja mam bardzo suchą skórę, więc jeśli tylko jej nie przesusza, jest bardzo dobrze.

Podsumowując, żel pod prysznic z Le Petit to nie żaden hit, nie jakieś super dzieło z mega fabryki urodowych snów. To zwyczajny żel, który nie szkodzi mojej skórze, nie przesusza jej i nie ściąga. Jest przyjemny w stosowaniu. I tyle. Z pewnością kupię jeszcze nieraz produkty tej firmy. Są idealne do codziennego stosowania, w niskich cenach przy zachowaniu przyzwoitej jakości. A wybór jest przeogromny i stale dodają nowe smaczki.

Na zakończenie zakupowego wywodu Emulsja do rąk i ciała Anida Medisoft

Anida Medisoft Emulsja do rąk i ciała

Anida Medisoft Emulsja do rąk i ciała

Przyznam szczerze, że pracując w aptece, firma Anida obiła mi się o uszy, niemniej kojarzyłam ją z taniutkimi kremikami do rąk lub stóp, średniej jakości zresztą, nigdy się nimi specjalnie nie interesowałam. O emulsji dowiedziałam się przypadkiem, jakaś blogerka strasznie jechała po drogim kremie do rąk. W komentarzach zobaczyłam polecenie produktu Anida i lawina ruszyła. Zaczęłam czytać i zakupiłam. Niecałe 12 zł za 500 ml. Kosmos! W składzie ma oleje mineralne, glicerynę, woski, alantoinę, pantenol  i witaminę E, ale również parabeny, niestety. Opakowanie wizualnie nie powala, jednak posiadanie pompki to duży plus. Butelka stoi w widocznym miejscu w łazience, gdy tylko ją widzę to sięgam i nacieram.

Co nam w takim razie obiecuje? Ochronę przed podrażnieniami, nawilżenie, regenerację, wygładzenie, redukcję oznak starzenia się skóry i przywrócenie wilgotności, gdy narażamy dłonie na częste mycie i odkażanie. Myślę, że spełnia to całkowicie. Konsystencja jest lekka, produkt ładnie pachnie, słodkawo, propolisowo, zapach zostaje na skórze, dobrze się rozsmarowuje, szybko wchłania, dłonie pokrywa film, ale nie lepki, przeszkadzający, gdyż w dotyku są one suche, nie zostawiające śladów na blatach czy klawiaturze. Opakowanie wygodne w stosowaniu, higieniczne, umożliwiające precyzyjne dozowanie. Nawilża zaskakująco dobrze, skóra po zastosowaniu uzyskuje lekki połysk, ale nie taki jak po olejkach, po prostu wygląda na zdrową i nawilżoną. Na pewno kupię kolejną butlę, choć ta prędko się nie skończy. Warta ceny nawet 3x większej. Preparat zastąpił mi kremy do rąk i balsam do ciała. Za śmieszną cenę.

Na dzisiaj tyle zakupowych wywodów. Do zobaczenia za 2 miesiące, jeśli chodzi o recenzje i testy. A Wy? Macie jakieś nowości, które polecacie? Chętnie coś podpatrzę i potestuję.

Miłego dnia, E*

4 komentarz

    • euceryna napisał(a):

      Mediderm bardzo dobrze się sprawdza, niedroga firma, a pomaga moim Pacjentom z alergią, AZS i atopią. Polecam, E*

  1. Angel napisał(a):

    Ufff, to dobrze. Byłam ciekawa Twojej opinii ponieważ sama od przeszło roku uzywam produktów z tej firmy. Mimo że nie mam AZS ani tym podobnych schorzeń to moja skóra jest piekielnie wybredna jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju balsamy, olejki itp. A czy poleciłabyś coś jeszcze do skóry z problemami? ostatnio zauważyłam że znowu zaczyna skóra swędzieć po kąpieli. Może czas coś zmienić. Pozdrawiam

    • euceryna napisał(a):

      Warto zmieniać, nawet jeśli coś działa, najlepiej w obrębie 3 firm, na zmianę. Dobrze się sprawdza Ziaja AZS, La Roche Posay Baume AP+. Sprawdzone na Pacjentach i na sobie, pozdrawiam, E*

Dodaj komentarz