Nowości Ziaja – liście manuka + serum na cellulit- test.

Ziaja liście manuka + multimodeling

Ziaja liście manuka + multimodeling

Cześć!

Jakiś czas temu pojawiły się u mnie w aptece interesujące nowości z Ziaji, zarówno do pielęgnacji skóry trądzikowej, jak i preparaty wyszczuplające. Z racji, że jestem ciekawa każdych nowinek, postanowiłam poczynić odpowiednie zakupy i potestować. Ofiarą moich eksperymentów zostały:

  1. Oczyszczanie – liście manuka, pasta do głębokiego oczyszczania.
  2. Oczyszczanie – liście manuka, krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc.
  3. Multimodeling w pielęgnacji ciała- ekspresowe serum antycellulitowe.

Już po przeczytaniu tego fragmentu na pewno komuś nasunie się pytanie „co to są liście manuka?”. Oglądając opakowania też się nad tym zastanawiałam. No i oczywiście sprawdziłam.

Otóż Manuka to krzew z rodziny mirtowatych, wiecznie zielony, pochodzący z rejonów Australii i Nowej Zelandii. W zależności od regionu używa się nazwy manuka lub po prostu drzewo herbaciane. Roślina ma działanie antyseptyczne, leczy rany, infekcje, skaleczenia, zmniejsza łojotok, również głowy, łupież, łuszczycę, trądzik, liszaje i wrzody. Olejek z tego krzewu działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo, reguluje zaburzenia systemu nerwowego, rozluźnia napięcie i stres, obniża temperaturę. Jako że manuka to roślina miododajna ma również szerokie zastosowanie spożywczo-lecznicze.

Przejdźmy zatem do szczegółów.

PASTA DO GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZANIA PRZECIW ZASKÓRNIKOM- ZIAJA LIŚCIE MANUKA

Preparat służy do mycia twarzy, z niewielką ilością wody.

Pasta do głębokiego oczyszczania Ziaja manuka

Pasta do głębokiego oczyszczania Ziaja manuka

Co o niej sądzę?

Zapach faktycznie „liściasty”, „zielony” w odbiorze, ładny, świeży, fajnie się sprawdza w lecie. Konsystencja pasty gęsta, treściwa. Łatwo łączy się z woda i rozsmarowuje, a masaż jest przyjemny. Obecne w paście granulki są bardzo wyczuwalne, ale nie agresywne. Nie ma uczucia ścierania tylko masowanie. Z czasem ulegają rozpuszczenia (dla mnie to znak, że czas na spłukanie wodą). Co ciekawe, granulki są takiej wielkości jak te w peelingach gruboziarnistych, ale nie robią rzezi na twarzy. Po intensywnym tarciu moja buzia nie jest nawet zaróżowiona. To naprawdę zaskakujące! Do tej pory na oczyszczanie tego typu mogłam sobie pozwolić tylko przed snem. Po tej paście mogę po prostu nałożyć makijaż i wyjść z domu bez wyglądu buraka (chyba dlatego preparat nazywa się „pasta”, a nie „peeling”). Twarz po jej zastosowaniu jest przyjemnie gładka, faktycznie czuć oczyszczenie i świeżość. Zwykły żel tego nie daje, a po peelingu z reguły czuć podrażnienie. Nie stosuję jej codziennie, bo ma dość duże właściwości wysuszające i ściągające. To dobrze, bo akurat do tego celu służy. Niektórzy stwierdzić mogą, że to wada. Myślę, że wystarczy stosować ją z umiarem, wyczuciem dopasowanym do własnej cery, a po niej nałożyć dobry krem nawilżający. Traktuję nią twarz maksymalnie 3 razy w tygodniu, na zmianę z żelem do mycia i nie obserwuję przesuszeń. Łatwo się też zmywa z twarzy. Ze zwykłymi peelingami potrzeba wielokrotnych przepłukań, tu idzie szybko i sprawnie. Z plusów kosmetyku dodam jeszcze, że cena jest śmiesznie niska, ok 7-9zł. No i bardzo podoba mi się grafika ten nowej manukowej serii. Taka elegancka prostota.

Jeśli chodzi o wady, hmmm. Na pewno pasta jest mało wydajna, niby gęsta, niby stosuje się niewielką ilość, ale jakbym miała ją używać codziennie, zniknęłaby błyskawicznie (dobrze, że jest tania i można kupować w nieskończoność :P). Zwiększyłabym też jej pojemność. Zawiodło mnie samo opakowanie, twardy plastik, ciężki do przyciskania, wieczko tubki łatwo się nadrywa i właściwie u mnie po miesiącu użytkowania nie domyka.

Czy kupię kolejną?

Mimo drobnych niedociągnięć polecam produkt, na pewno kupię kolejną tubkę. Jestem z niej zadowolona.

KREM MIKROZŁUSZCZAJĄCY Z KWASEM MIGDAŁOWYM NA NOC – ZIAJA LIŚCIE MANUKA

Ziaja krem mikrozłuszczający manuka

Ziaja krem mikrozłuszczający manuka

Krem ma charakter nawilżająco-złuszczającego, a dodatek liści manuka powoduje działanie antybakteryjne. Powinien rozjaśniać przebarwienia i redukować niedoskonałości cery.

Co o nim sądzę?

Przede wszystkim nie powinien nazywać się „krem”, ale „żel-krem”, co mam nadzieję widać na zdjęciu, ma bardzo rzadką (jak na krem), emulsjowo-żelową konsystencję. Dzięki temu bardzo łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania. Właściwie zalecane jest wklepanie kremu w skórę. Ze względu na dodatek złuszczającego kwasu migdałowego stosuje się go tylko na noc, a w ciągu dnia zaleca się dobry krem nawilżający. Konieczna jest też ochrona przeciwsłoneczna na dzień, bo dla wrażliwców może okazać się „żerny”, co w kontakcie ze słońcem spowoduje podrażnienia. Na pewno skóra po tym kremie jest elastyczna i jędrna (złuszczenie zatem działa, bo cmentarzysko starego naskórka na to by nie pozwoliło). Nie ma jednak „efektu jaszczurki” gubiącej skórę, co po migdałowych kwasach zwykle obserwowałam. Ale tu jest go tylko 3%, a nie 5 czy 10% (może to jest klucz do sukcesu oczyszczania/złuszczania suchej skóry, wystarczy niskie stężenie?!). Czuć za to odświeżenie i czystość. Krem pachnie tak jak pasta, „zielono” i „liściasto”, co mi się podoba. Nie ma też uczucia „zapchania” porów i zalepienia twarzy. Z minusów- znów to opakowanie! Prześliczna grafika, ale plastik twardy, mało elastyczny, zamiast porcji kremu, najpierw nie ma nic, a potem ma się spore chlupnięcie! Konsystencja kremu ułatwia takie akcje. Lepszym rozwiązaniem byłaby w tym wypadku buteleczka z pompką. Przy stosowanie zgodnie z zaleceniami, nie odczułam żadnych niedociągnięć i wad.

Czy kupie kolejną tubkę?

Mimo sporych plusów chyba nie. Raczej zaopatrzę się w sam kwas migdałowy i zacznę go dodawać do swojego kremu na noc, zwłaszcza, że rozkręcam się w tego typu eksperymentach. Myślę, że potrzebuję czegoś cięższego na noc, a ten krem „przerobiłam” na maseczkę złuszczającą, stosowaną 2x w tygodniu, pomiędzy kremem regenerująco-odżywczym.

EKSPRESOWE SERUM DO CIAŁA ANTYCELLULITOWE

Ziaja multimodeling serum na cellulit

Ziaja multimodeling serum na cellulit

Produkt przeznaczony do masażu partii ciała zajętych cellulitem, w kierunku od łydek do bioder. W swoim składzie zawiera :

  • forskolinę z pokrzywy (stymuluje spalanie lipidów, zapobiega aglomeracji komórek tłuszczowych, poprawia rzeźbę skóry),
  • kofeina, teofilina, teobromina (działają wyszczuplająco i detoksykująco, ułatwiają lipolizę, poprawiają mikrokrążenie, zmniejszają opuchliznę,  nawilżają, uelastyczniają skórę)
  • rozmaryn, bluszcz, gorzka pomarańcza algi (kompleks roślinny usuwający cellulit, zmniejsza grubo tkanki tłuszczowej, ogranicza obrzęki).

Co o nim sądzę?

Przyznam szczerze, że kupiłam produkt dopiero po rekomendacji koleżanki po fachu. Dlaczego? Nigdy nie wierzyłam w działanie tego typu balsamów. Wypróbowałam wiele i tak naprawdę żaden nie działał, a skrupulatna i systematyczna jestem. Zawsze byłam zdania, że cellulit poddaje się jedynie regularnym wizytom na pływalni (basen, nie jacuzzi czy sauna), bieganiu czy też masażowi drenującemu. Poza tym wszystkie balsamy na cellulit zawsze mają postać lepkiej, gęstej galaretki, co to wchłania się wolno, klei niemiłosiernie i dziwnie pachnie. A tu niespodzianka!  Serum z Ziaji ma charakter balsamu, który się NIE KLEI DO NICZEGO! Dłonie po masażu są suche, wow! Wchłania się szybko, konsystencja lekka, no i ładnie pachnie. Same plusy! Co do działania, to też jest nieźle! Cellulit wprawdzie dalej jest widoczny, ale jakby mniej. Poza tym skóra jest super gładka i nawilżona, napięta, ale elastyczna. Zapach się chwile utrzymuje i nie zmienia na mojej skórze. Uda i pupa wyglądają lepiej, po prostu. Cena produktu to kilkanaście złotych, super, bo „luksusowych” produktów przetestowałam kilka, i odchudziły tylko mój portfel. Myślę, że przy regularnym wcieraniu, razem z odpowiednią dietą i aktywnością fizyczną jest dobrą bronią antycellulitową, sam jednak, nie ma cudów, nie poradzi sobie z tym naszym, kobiecym dziadostwem. A jakie wady, poza nieusunięciem cellulitu w 2 dni? Fatalne opakowanie! Wprawdzie wydajne i spore, ale plastik twardy, ciężko serum wycisnąć, bez uprzedniego „strzepnięcia” płynu w kierunku otwarcia, wieczko zakrętki urwało się po tygodniu używania. Taki chyba już Ziajowy standard. Ale jak już mam wybierać, wolę fatalne opakowanie niż fatalny produkt w ekskluzywnym pudle!

Czy kupię kolejną tubkę?

Tak, oczywiście, mimo, że jestem uprzedzona do antycellulitowych preparatów. Przecież ruchu i zdrowego jedzonka mi nie brakuje, więc kontynuuję wyzwanie „walki z cellulitem”. Ale serum traktuję nie jako samodzielne działo przeciwko tłuszczowym kulkom, ale część zgranej armii. Poza tym taki wieczorny masaż to spora przyjemność i relaks, więc jak już mam się nacierać czymkolwiek, to wybieram Ziaję.

Ziaja nowości

Ziaja nowości

 

Miłego testowania Ziaji na sobie, polecam, Euceryna*

 

 

7 komentarz

  1. Patrycja napisał(a):

    Kupiłam ten balsam z Ziaji. Postępów nie widzę w działaniu, ale jest tak jak opisałaś. Dobrze się wchłania, a to jest dla mnie fajnie, bo nie lubię „smalców”. Skóra jest gładka, delikatna i ogólnie super, ale cellutis nadal widać niestety. idę ćwiczyć 🙂

    • euceryna napisał(a):

      Tak jak napisałam, wygładza, ujędrnia, jest przyjemny w stosowaniu! A co do ćwiczeń – basen jest świetny na cellulit, wiem z doświadczenia :). Pozdrawiam, E*

  2. miluto napisał(a):

    ja też kupiłam pastę ścierającą zanim przeczytałam Twoją recenzję i zgadzam się w 100% że produkt jest rewelacyjny;nie przeszkadza mi nawet „twardy” plastik 🙂 cena też super..polecam

  3. Anelikka napisał(a):

    Ja kupuję cały komplet oczyszczania i wystarcza na 3-4 miesiące. Trzeba jedynie pamiętać, że nie każdy kosmetyk stosuje się każdego dnia. Np. pasty i żelu z peelingiem używam raz w tygodniu.

  4. Marta napisał(a):

    Trafiłam na Twojego bloga dopiero dzisiaj -przeglądam po kolei (bo bardzo mnie wciągnęły posty), ale teraz do rzeczy. Manuka od Ziaji -stosuję, ale tylko krem na dzień. Do mojej cery skłonnej do przesuszeń nadaje się idealnie. Przy braku systematyczności w stosowaniu czegokolwiek jestem zadowolona. Produkt kupiłam po uprzednim zużyciu wcześniejszego kremu i po użyciu próbki, którą kiedyś dostałam podczas zakupów w galerii. Zresztą ostatnio bardzo przekonałam się do Ziaji (pół szafki w łazience mam -od kremu, przez żel pod prysznic i do higieny intymnej na szamponie kończąc).

Dodaj komentarz