Odchudzanie z apteki, czyli czym się (nie) warto wspomagać

Woda

Woda niezbędna w czasie odchudzania

Cześć!

Temat chyba wszystkim znany- odchudzanie. Zawsze jest dobra pora, żeby zacząć. I nieważne, czy chodzi o 5 czy 15 kg. W każdym wypadku trudno zacząć, a początki do łatwych nie należą.  Wiadomo, ważny jest ruch i dieta, ale czy tylko? Wiele osób pyta mnie o preparaty wspomagające odchudzanie z apteki. Jest ich tyle, że nietrudno się zgubić. Postaram się zatem opisać, w co warto zainwestować, a co można sobie spokojnie odpuścić.

Zapraszam na post: „Odchudzanie z apteki, czyli czym się (nie) warto wspomagać”.

Jak już nieraz pisałam, znam 2 idealne metody na zrzucenie balastu. Pierwsza z nich to racjonalna dieta – mądra, redukcyjna, ale bogata we wszystkie składniki odżywcze, zbilansowana i skomponowana specjalnie dla nas i naszych możliwości. Tu bezwzględnie polecam konsultację z dietetykiem. Tylko wtedy tak naprawdę nie grozi nam efekt jo-jo i zaburzenia żywieniowe. Bo „jedz mniej” nie zawsze oznacza, że schudniemy zdrowo. Poza tym szereg męczących nas schorzeń uniemożliwiają podjęcie wielu diet na własną rękę.

Druga metoda to wysiłek fizyczny. I tu niestety, bilans musi być ujemny. Jeśli chcemy zgubić kilogramy musimy spalać więcej niż dostarczamy, a posiłowniowe ciasteczko nie dostaje rozgrzeszenia. Jeśli po wysiłku fizycznym nie jesteśmy zlani potem i nie mamy ochoty zwymiotować (znam z autopsji), to oznacza, że trening był za słaby, i należy go powtórzyć, najlepiej od razu. Bo najgorzej jest oszukiwać samego siebie. Pomachanie troszkę hantlą czy popedałowanie 10 minut to nie trening. A już na pewno nie redukcyjny. I tu tez polecam konsultacje ze specjalistą. Na każdej siłowni jest ktoś, kto na pewno pokaże nam, co w trawie piszczy. Zasugeruje co można robić też poza siłownią (basen, bieganie, rower dają świetne efekty) i w domu (poranny szybki trening na dobry początek dnia), by uzyskać pożądany cel.

Najlepiej łączyć obie metody-sukces murowany. Jak już mamy ustaloną dietę i rozpisane treningi, można pokusić się o mały wspomagacz. Zaznaczam jednak- żaden z preparatów dostępnych w aptece bez recepty NIE ODCHUDZA. Ich rola ogranicza się do WSPOMAGANIA procesu odchudzania. Zatem łykanie nawet 10 preparatów nic nie da, jeśli po pracy siedzisz na kanapie i zajadasz ciasteczka. A w co warto zainwestować?

Substancje wspomagające odchudzanie:

  1. Błonnik

    Mówi się, że każda dieta odchudzająca powinna być bogata w błonnik. Można wyróżnić błonnik rozpuszczalny i nierozpuszczalny. Mechanizm jest prosty – wchłania on wodę, co powoduje pęcznienie w żołądku i czucie sytości. Sam jednak nie dostarcza kalorii. Ponadto zmiękcza stolec, zwiększa jego objętość, co pobudza perystaltykę jelit i reguluje wypróżnienia. Rozpuszczalne frakcje tworzą w żołądku żel, który powleka ściany, spowalniając wchłanianie węglowodanów. Błonnik można dostarczać dietą (kasza, brązowy ryż, jabłka, cytrusy, brokuły, orzechy, ziarna zbóż, rośliny strączkowe) lub suplementacją. Z suplementów mamy do wyboru tabletki i proszek.
    Jak nie popełnić błędów?
    Tabletki zawsze obficie popijamy wodą (niezbędna do rozpęcznienia), należy jeść w ilości zalecanej przez producenta, nawet 12 sztuk dziennie. Proszku natomiast nie powinno się rozpuszczać w niczym innym tylko w wodzie. Inaczej wraz z jogurtem, kefirem czy serkiem dołożymy sobie kalorie, które przecież chcemy ograniczać. Lepiej spożywać wodno-błonnikową papkę. Radzę unikać tych smakowych, rzadko są to naturalne poprawiacze. Unikać też tych z kandyzowanymi czy suszonymi owocami. Całość jest smaczniejsza, ale nie nadaje się w odchudzającej diecie. Do 2 h po błonniku nie należy zażywać żadnych leków, gdyż zaburzone będzie ich wchłanianie. Nie należy też przekraczać zalecanej przez producenta ilości dziennego spożycia, żeby nie zaburzyć wchłaniania składników odżywczych.
    Np.: Jeliton, Normolax regular, Ispagul, Błonnik+żywe kultury bakterii, Błonnik z ananasem/chromem/CLA w tabletkach do ssania.

  2. Chrom

    To śladowy pierwiastek o bardzo istotnym znaczeniu dla organizmu. Ogólnie chrom przyspiesza spalanie tłuszczów, hamuje napadowy głód, reguluje poziom cholesterolu, chroni przed cukrzycą typu II, reguluje stężenie glukozy we krwi dzięki wpływowi na wydzielanie insuliny, wchodzi w skład enzymów trawiennych. Likwiduje apetyt na słodycze. Chrom znajdziemy w drożdżach, gruboziarnistych płatkach i kaszach, wołowinie, jajkach, podrobach, rybach i owocach morza. Nadmiar nie jest wskazany, bo zaburza prace insuliny, oraz wchłanianie żelaza i cynku.
    Np.: Chrom organiczny, Bio-chrom, Chrom plus.

  3. CLA

    CLA to sprzężony kwas linolowy należący do kwasów tłuszczowych. Blokuje on enzym umożliwiający przenikanie trójglicerydów do tkanki tłuszczowej. Obniża zatem ich poziom w organizmie, dodatkowo obniża poziom cholesterolu i cukru we krwi, zmniejsza insulinoopoorność. Zalecany jest osobom aktywnym fizycznie, gdyż wzmaga wykorzystanie kwasów tłuszczowych w czasie termogenezy.
    Np.: Bio CLA z zieloną herbatą.

  4. Ocet jabłkowy

    Na pewno dzięki składnikom w nim zawartym uda nam się obniżyć cholesterol, wspomóc trawienie (gdyż nasila on wyrzut soków żołądkowych i syntezę enzymów trawiennych), usprawnić przemianę materii (pektyny i detoksykujące związki), przyspieszają spalanie tłuszczów, pozytywnie wpływa na metabolizm cukrów. Dzięki niemu chudniemy, ale nie gwałtownie, tylko stopniowo, stąd nie straszny nam efekt jo-jo. Warto pić go rano, z dużą ilością wody. Początkowo powoduje szybki spadek na wadze, ale głównie usuwana jest woda z toksynami. Z czasem spadek wagi spowalnia, ale trwa nadal. Warto pamiętać o piciu znacznych ilości wody. No i jeśli mamy wrażliwy żołądek, lepiej zakupić go w postaci suplementów tabletkowanych, by nie rozwinąć wrzodów.
    Np.: Cidrex plus, Aplefit.

  5. L-karnityna

    W naszym organizmie występuje naturalnie, jest syntezowana z aminokwasów, witamin B i C, kwasu foliowego i żelaza. Jej niedobory kończą się wyczerpaniem organizmu i osłabieniem sprawności fizycznych i intelektualnych. Niestety, żeby mieć efekt odchudzający, należy ją suplementować, gdyż naturalna produkcja jest na bardzo małą skalę. L-karnitynę znajdziemy w wołowinie, wieprzowinie, drobiu, rybach, w mleku i jego przetworach. Odgrywa ona ważną rolę w procesie odchudzania, jest niezbędna do transportu kwasów tłuszczowych do mitochondriów, gdzie ulegają one spaleniu (celem pozyskania energii). Szczególnie dobrze podziała u osób z regularną aktywność fizyczną. Dostarczy bowiem energii niezbędnej do uprawiania sportu, który idzie bezwzględnie w parze z dietą odchudzającą. Zatem z jednej strony pozbywamy się zapasów tłuszczyku, a z drugiej dostarczamy sobie energię niezbędną do ruchu.
    Np.: L-karnityna plus Olimp, CLA z zielona herbata i L-karnityną, Therm line Forte.

  6. Cynamon

    Popularna przyprawa ma ciekawe właściwości. Stabilizuje poziom cukru i zmniejsza uczucie głodu. Najlepsze właściwości ma cynamon cejloński. Najlepiej kupić dobrej jakości przyprawę i ubarwiać nią codzienne posiłki. Wspaniale komponuje się z mięsem, marynatami, duszonymi owocami, kawą.

  7. Morwa biała

    Jej główna rola to obniżanie poziomu cukru we krwi. Zawiera związki, które spowalniają rozkład skrobi i hamują syntezę sorbitolu z nadmiaru glukozy. Generalnie produkty z morwy białej przeznaczone są dla diabetyków, jako pomoc w regulacji gospodarki węglowodanowej. Warto się nią jednak zainteresować, gdyż redukcja ilości glukozy we krwi przyda się każdemu odchudzającemu. Poza tym morwa biała działa przeciwrodnikowo i przeciwmiażdżycowo, ogranicza ryzyko chorób degeneracyjnych, jak np. Alzheimer. Ważnym surowcem są liście, stąd możemy znaleźć zarówno suplementy w tabletkach, jak i herbatach.
    Np.: Morwa Biała plus, Insulan, Diabetocaps.

  8. Selen

    Selen to ważny pierwiastek w pracy tarczycy, a ta odgrywa istotną rolę w utrzymaniu prawidłowej wagi, dzięki regulacji hormonalnej. Zatem zadbajmy, by w diecie znalazło się 74 mcg selenu dziennie. Selen znajdziemy w jajkach, rybach morskich, wołowinie, pomidorach, orzechach, kukurydzy i nasionach słonecznika. Jeśli Twoja dieta jest uboga w te składniki, warto sięgnąć po suplementy.

    Ryba morska źródłem selenu

    Ryba morska źródłem selenu

Substancje, które dają dyskusyjne, słabe lub znikome efekty:

  1. Garcinia cambogia

    Znana także jako Brindal Berry i Gambooge. Jej główną rolą miało być hamowanie apetytu. Niestety najnowsze badania pokazują, że działa na poziomie placebo.

  2. Guarana

    Ma za zadanie nasilać metabolizm, jako częsty składnik termogeników. Niestety jako silna dawka kofeiny bardzo podnosi ciśnienie, upośledza działanie nadnerczy, zaburza gospodarkę cukrową. Więcej szkody, niż pożytku. Lepiej wybrać suplementy ze zwykłą dawką kofeiny. Wystarczy.

  3. Chitozan

    To nic innego jak polisacharyd, pochodna chityny. Ma duży współczynnik pęcznienia, dużą pojemność sorpcyjną. Przypisuje się mu rolę łapacza tłuszczu. Panuje na niego ostatnio moda. Pojawiają się coraz to nowe suplementy. Sama dokopałam się jednak do informacji, że owszem, wiąże tłuszcz i zapobiega jego wchłanianiu, Ale na poziomie ok. 10 kalorii dziennie. Chyba nie o taką ilość chodziło osobom odchudzającym się. Ponadto wyłapuje tylko nowo dostarczony tłuszcz na bieżąco, starych odłożonych pokładów nie narusza. Słabo.

  4. Acai

    Internet aż puchnie od haseł „Acai odchudza”, „jagody na spadek masy” „szybko i skutecznie”, etc. Same jagody to fantastyczna sprawa. Są pełne przeciwutleniaczy, zatem hamują procesy starzenia się i są niezastąpione w profilaktyce przeciwnowotworowej. Mają mnóstwo witamin: A, B1, B2, B3, C, E oraz kwasy omega 3, 6 i 9. Wspomagają pracę serca, obniżają cholesterol, dbają zatem o układ krążenia. Co do odchudzania, sprawa jest niejednoznaczna. Z jednej strony zawierają mnóstwo błonnika (jego pozytywy opisałam powyżej). Ale z drugiej strony, jak to owoce, są dość kaloryczne. W zależności od tego, czy są świeże, czy suszone, może to być 80-500 kcal/100g. Warto je jeść, ale z zupełnie innych powodów, niż szybka redukcja sporej masy. Pomogą, wyregulują, ale bez spektakularnych efektów.
    Np.: Acai Berry.

  5. Fasolamina

    To nic innego jak związek chemiczny z ekstraktu z białej fasoli, którego działanie polega na neutralizacji skrobi. Fasolamina unieczynnia enzym alfa-amylazę, w ten sposób niemal cała skrobia nie jest trawiona na cukry, tylko wydalana w postaci niezmienionej. Pozostała niewielka ilość strawionej na cukry skrobi staje się źródłem energii, bo jest ich za mało, żeby stać się tkanką tłuszczową. Zatem fasolamina działa, ale tylko na skrobię, zatem „odchudzi” kogoś, kto nie potrafi w czasie diety obejść się bez makaronu, produktów mącznych i pieczywa. Niemniej wiele diet wyklucza właśnie te produkty, więc skuteczność fasolaminy zależy tylko od diety, jaka prowadzimy.
    Np.:Fabacin, Fosanic.

  6. Spirulina

    Spirulina to popularne ostatnio algi o sporym prozdrowotnym działaniu. Ma cały szereg pozytywnych działań. Jeśli chodzi o efekt odchudzający, to owszem podziała, ale jeśli nie potraktujemy ją jako dodatek, ale zastąpimy np. koktajlem algowym jeden posiłek. Zawiera bowiem mnóstwo białka (60% suchej masy). Więcej o niej pisałam tu: http://euceryna.pl/spirulina-hit-kit/. Zatem kupując zdecydujmy się lepiej na proszek, a nie na tabletki, tym bardziej, jeśli spirulina jest w nich tylko dodatkiem, nie warto.

    Spirulina- hit czy kit?

    Spirulina- hit czy kit?

  7. Zielona kawa

    Zawarty w kawie zielonej kwas chlorogenowy obniża ilość cukru wchłanianego w przewodzie pokarmowym, reguluje gospodarkę insulinową. Dodatkowo zielona kawa jest bogata w kofeinę, która też podnosi metabolizm. Zatem owszem, pozytywnie wpłynie na nasz organizm, ale nie spali tkanki tłuszczowej już posiadanej, więc nie zwalczy problemu otyłości. Ponadto brak jednoznacznych badań potwierdzających bezpieczeństwo długotrwałego stosowania zielonej kawy ani też trwałości jej efektów po kuracji. Nie mogą jej stosować osoby z nadciśnieniem, cukrzycą, chorobami serca i jelit, oraz poniżej 16-go roku życia.
    Np.: Zielona kawa, Slimgreen trio.

  8. Zielona herbata

    Zielona herbata ma cały szereg pozytywnych właściwości, ale skupię się tylko na tych związanych bezpośrednio z tematem. Mówi się, że przyspiesza przemianę materii i spala tłuszcz. Jednak samo picie nie wystarczy. Zwiększone spalanie zauważono tylko u osób wykonujących ćwiczenia. Hamuje za to łaknienie, ma właściwości oczyszczające i moczopędne (co ma znaczenie, bo wiele osób nie może schudnąć właśnie z powodu nadmiaru toksyn w organizmie), obniża poziom lipidów we krwi (profilaktyka przeciwmiażdżycowa i przeciwzawałowa), zapobiega jo-jo. Zawiera kofeinę, która nasila termogenezę. Zbyt duża jej ilość jednak powoduje bezsenność, bóle głowy, nerwowość, zaburza pracę serca, podnosi ciśnienie. Pozwala się na bezpieczne picie 5 filiżanek dziennie, ale nie wiadomo, czy jest to dawka, która pozwoli na efekty wspomagające odchudzanie. Nie jest to zatem lek na nadwagę.
    Np.: Zielona herbata Herbapol, Zielona herbata w tabletkach.

     

Na tym kończę przegląd: „Odchudzanie z apteki, czyli czym się (nie) warto wspomagać”. Oczywiście jest to moja subiektywna opinia, poparta wiedzą, doświadczeniem i zainteresowaniami z dietetyki. Na pewno okaże się, że na każdego wymienione substancje działają inaczej. Nie dam gwarancji, że to co poleciłam odchudzi Was od ręki. Jak pisałam na wstępie, najpierw dieta i ruch, a dopiero potem WSPOMAGANIE się suplementami. Nie ma nic za darmo, trzeba ciężko pracować, na zadowalające efekty. Życzę zatem wytrwałości w gubieniu kilogramów. Nie zniechęcajcie się po jakiś niepowodzeniach, zaangażujcie w pomoc rodzinę, niech Was motywuje i nie je przy Was lodów i pizzy. Trzymam za Was kciuki, dajcie znać, co Wam pomogło i ile jesteście na minusie.

Skutecznej redukcji, E*

 

5 komentarz

  1. laaant napisał(a):

    W wieku 25 lat ważyłem 57 kg i dobrze mi z tym było.
    Ożeniłem się w śląskiej rodzinie gdzie chłop nie może mieć 57 kg
    Utuczyły mnie do 85.Ale zaczęły mnie po 10 latach boleć stawy.
    I bolą do dziś.Sam reguluję sobie wagę.Jem wszystko.
    zbiłem na 70. W prosty sposób10 grahamek i jedno mleko.
    Dziś każdy ciuch mi pasuje i i znakomicie się czuję.
    Jak mnie dopadnie to zjem całą czekolade.Przy przekroczeniu wagi o 1 kg stop z żarciem.I od 30 lat 70-72.
    Rano 2 kromki chleba z tym co mam.Obiad bez zupy .Mięsko zielenina 1 ziemniak.Kolacja 1,5 kromki z tym co mam.
    W przypadku kiedy jest na talerzu więcej , nie jem tego wiecej

  2. E. napisał(a):

    Jakby poczytać badania naukowe na temat L-karnityny, to nie ma ani zaprzeczenia, ale też nie ma potwierdzenia jej skuteczności.
    Nie zwiększa wcale spalania. Może ułatwiać regenerację i wysiłek, ale nie spala bezpośrednio tłuszczu.
    Odsyłam do google schoolar 😉

  3. A. napisał(a):

    Co do L-karnityny, to jest ona białkiem. A jeśli dostarczamy ją drogą pokarmową, to nieuniknione jest, że będzie ona rozłożona na aminokwasy (które nie działają tak jak białko) pod wpływem enzymów proteolitycznych w żołądku. Jakie jest prawdopodobieństwo, że te aminokwasy, które są wchłonięte z powrotem zostaną zsyntezowane do L-karnityny?

    • euceryna napisał(a):

      To związek naturalnie występujący w organizmie, tworzony z aminokwasów jak lizyna i metionina, zatem suplementując ją dostarczamy „cegiełek” do jej syntezy. Nastąpi to na pewno przy jej niedoborach.

Dodaj komentarz