Pleśń w musli? Co siedzi w naszych śniadaniach?

Pleśń w musli?

Pleśń w musli?

Cześć!

Lubicie musli? Na wspomnienie garści suszonych moreli, rodzynek czy pistacji cieknie Wam ślina? W myśl zdrowego odżywiania już dawno zamieniliście wieczorne chipsy na suszone plasterki jabłek i bananów, poranną bułkę z serem na kefir z płatkami, a przekąską w pracy stał się batonik owsiany na miodzie? Bo to takie dobre i dietetycznie poprawne?

Zgadzam się i sama uległam tej zdrowej modzie, ale uważajcie! Niestety, te wszystkie cudeńka nieodpowiednio pakowane i przechowywane mogą stać się ogromnym zagrożeniem zdrowia i życia. Powodem tego są mykotoksyny produkowane przez pleśń. Nie widać ich niestety gołym okiem, wnikają one w głąb produktów żywnościowych, a tam namnażając się produkują trujące związki.

 

Pleśń w musli? Na co jesteśmy narażeni?

  1. SPORYSZ – obecny w płatkach zbożowych, winie, miodzie, pieczywie ziarnistym. Zatrucie prowadzi do zaburzeń wątroby, alergii pokarmowej, a w skrajnych przypadkach zmianach psychicznych (zaburzenia nastroju, depresja, agresja).
  1. SORGO – w kaszy jaglanej. Toksyna powoduje udary, przebarwienia skóry, krwawienia i spadek apetytu.
  1. ZEARALENON – w płatkach zbożowych, chrupkach i produktach z kukurydzy. Może powodować hiperestrogenizm, niepłodność, zanik grasicy.
  1. PATULIN – toksyna uszkodzonych owoców, zaburza pracę jelita, powodując infekcje i guzy.
  1. CYTOCHOLAZYNA B – w makaronie. Prowadzi do uszkodzenia wątroby.

 

Najbardziej popularną mykotoksyną jest AFLATOKSYNA B1. Wytwarzana jest przez różne gatunki pleśni i zakwalifikowana ja do substancji rakotwórczych (nowotwory nerek i wątroby). Znaleźć ja można w pleśni orzeszków ziemnych i roślinach oleistych.

Orzechy laskowe

Orzechy laskowe

Drugą bardzo znaną pleśniową trucizną jest OCHRATOKSYNA A, a znaleźć ją można w kawie, suszonych owocach, zbożach, czerwonym winie. Zaburza ona głównie układ odpornościowy.

No dobrze, trochę Was nastraszyłam, wiem. Macie ochotę powyrzucać zawartość połowy kuchni i przejść na dietę wodno – powietrzną. Spokojnie! Pleśń i mykotoksyny są groźne, ale odpowiednio zastosowana profilaktyka i znów zasiądziesz na kanapie z garścią ulubionych suszonych owoców. Bezpiecznie! Zacznijmy zatem od ogólnych porad.

Profilaktyka antypleśniowa:

  • nie pakuj pieczywa w folię, stosuj papierowe torebki i bawełniane serwetki, dobrym rozwiązaniem jest kosz lub chlebak z drewna, nigdy z silikonu czy plastiku
  • ogranicz spożycie orzeszków z puszki – niemal zawsze zawierają pleśń, zbyt dużą ilość soli, tłuszczów, a są okropnie niezdrowe
  • zamień herbatę w torebkach na sypaną
  • dokładnie obieraj ziemniaki, usuwaj „oka” z dużym marginesem, nie jedz zielonych, niedogotowanych
  • nie jedz surowych płatków owsianych
  • nie jedz suszonych owoców bezpośrednio z woreczka, nie kupuj też tych „na wagę” i nie jedz ich bezpośrednio (chyba że masz pewność, że pochodzą z bio-plantacji, są niesłodzone i nie moczone w oleju dla lepszego połysku)
  • nie jedz niczego co ma widoczną powierzchniową pleśń, zasada jest jedna, jeśli jest już widoczna, znaczy, że zajęła cały produkt, więc wyrzuć go dla własnego bezpieczeństwa (zwłaszcza jogurty, serki, zupy, sosy, soki, orzechy, owoce, zboża, przyprawy, dżemy, galaretki, chleb)
  • suplementuj się witaminą C, najlepiej w dawce 500 mg dziennie
  • aby zapobiec marnotrawieniu żywności : nie rób dużych zapasów, stosuj się do zaleceń przechowywania od producenta (dotyczących temperatury, nasłonecznienie, wilgotności), układaj produkty tak, by widać było datę ważności,  przechowuj w zamknięciu i pod przykryciem, zamroź, jeśli to konieczne
Suszone owoce

Suszone owoce

 

A dla fanów musli mam też kilka porad, jak uratować ziarna, zboża, orzechy czy suszone owoce przed zagładą.

Jeśli zakupiłeś gotowe, paczkowane musli, a boisz się po mojej notce do niego zajrzeć, spokojnie. Wystarczą małe zabiegi.

Pleśń w musli? Mam na to swoje metody:)!

Prażenie

Rozgrzewasz dobrze patelnię na sucho, bez tłuszczów. Gdy jest już bardzo ciepła, wsypujesz musli i prażysz w wysokiej temperaturze kilka sekund. Konieczne jest mieszanie, gdyż owoce mogą się przypalać, a płatki wręcz spalić, całość nabierze wówczas gorzkiego smaku i do niczego nie będzie się to nadawać. Gotową mieszankę należy ostudzić i przesypać do suchego słoika. Jednak nie przygotowujmy zbyt dużej ilość, jedynie kilka porcji. Następnie korzystamy z musli tak jak do tej pory. O ile nie przypalisz ziarenek, smak będzie zupełnie niezmieniony:).

Uduszenie z wodą i masłem

Inną metodą na uratowanie „musli ze sklepu” jest po prostu uduszenie garści na odrobinie masła i wody, z posiekanym jabłkiem, gruszką, bananem czy śliwkami, bezpośrednio przed spożyciem. To fajny pomysł na śniadanie, gdy poranki zrobią się już naprawdę zimne. Ja z kolei takie „danie” pakuję do pojemnika i zabieram do pracy. Pożywne, zdrowe, smaczne i bezpieczne.

Upieczenie crunchy

Ciekawą metodą jest też przerobienie musli na crunchy. Mieszamy ziarna, zboża, orzechy, owoce (co tam nam do woreczka firma spakowała) z odrobiną wody z miodem, wykładamy taką mieszaninę do formy na ciasto, ugniatamy na płasko, wsadzamy do piekarnika do 150 stopni na kilkanaście minut. Po upieczeniu kruszymy, studzimy i przechowujemy w szczelnie zamkniętym słoiku. Jeśli akurat nasze musli jest wyjątkowo nieodporne na temperatury, zaglądajmy do niego i mieszajmy go w trakcie pieczenia. W ten sposób pokruszymy na bieżąco.

Upieczenie batonów musli

Zamiast crunchy można też uformować batoniki i upiec w podobny sposób. A potem zabrać do pracy, w góry albo na siłownię.

Musli zbożowe prażone

Musli zbożowe prażone

Skomponuj własne musli

Zamiast korzystać z gotowych, sklepowych mieszanek warto komponować własne musli. Korzyści z tego będzie wiele. Po pierwsze nie będzie w nim składnika, którego nie lubimy. Po drugie mamy pewność co jest w środku, że nie jest dosładzane, dosmaczane i boję się pomyśleć co jeszcze. Po trzecie możemy się zabezpieczyć niemal w 100 % przed pleśnią. Jak? Zakupione ziarna, orzechy, płatki owsiane czy zbożowe prażymy jw. Natomiast wszelkie owoce należy położyć na sitko i zanurzyć w garnku z gotującą się wodą na kilka sekund (idealnie sprawdzi się garnek do gotowania na parze, tylko sprawdź wcześniej wielkość oczek i zalej więcej wody niż w czasie normalnego jego użytkowania). Następnie obie frakcje wystudzić, wysuszyć, zmieszać i zamknąć szczelnie w słoiku.

Oczywiście zgadzam się, że nie są to szybkie posiłki. Trzeba coś poczytać, popracować, przygotować wcześniej. W końcu to prawdziwy slow food, a on już z nazwy wymaga czasu i poświęceń. Ale wierzcie mi, to się opłaca. Obecnie siekanie warzyw i duszenie ich z kaszą jaglaną o godzinie 22.00, żeby rano zabrać w pojemniczku do pracy to już mój przysłowiowy „chleb codzienny”. Wiem, że kanapka z serem jest szybsza i łatwiejsza do przyrządzenia, ale czy smaczniejsza? I chyba trochę Wam się już znudziła? Może czas przemyśleć swoją dietę? Jak patrzę na te zdjęcia, nie mam wątpliwości!

 

Smacznych zmian w diecie, buziaki, E*

Komentarz

Dodaj komentarz