SILCATIL skarpetki złuszczające – HIT czy KIT?

 

SILCATIL skarpetki złuszczające - HIT czy KIT

SILCATIL skarpetki złuszczające – HIT czy KIT

Cześć!

Dziś będzie o kolejnym reklamowanym produkcie, ale mniej natrętnym niż czopki na hemoroidy i żel do higieny intymnej. Nie zapłonie też żaden konar, ani nie podładuje się żaden prostownik.

Co ciekawe i dziwne (dla mnie :P), nie będę go negować pod względem skuteczności działania. Rzecz  zupełnie w czymś innym. A o czym mowa? Skarpetki złuszczające SILCATIL! Cudowny sposób na piękne stópki latem, idealnie do nowych sandałków i biegania boso po promenadzie. Tak obiecuje producent!

Chcesz wiedzieć w czym problem i dlaczego odradzam ich użytkowanie latem?

Zapraszam na post: „SILCATIL skarpetki złuszczające – HIT czy KIT?”.

Co to jest SILCATIL

SILCATIL to skarpetki złuszczające. Samo sformuowanie „skarpetki” to chyba trochę nadużycie – w opakowaniu znajdziemy 2 foliowe woreczki o kształcie prawie-stóp z płynem złuszczającym. Rozmiar skarpetek niby dla każdego, ale jak masz stopę numer mniejszą od kajaka (tak, są takie kobiety) no to niestety, nie da rady.

W składzie mocznik, kwas salicylowy, glikolowy i mlekowy, czyli idealny miks o działaniu zmiękczającym, złuszczającym, nawilżającym, wygładzającym i odnawiającym stan naskórka.

Zalety produktu:

  • zabieg można wykonać samodzielnie w domu
  • stopy robią się gładkie i wyraźnie złuszczone
  • redukuje odciski i zgrubienia
  • zmiękcza i nawilża
  • w razie niecałkowitego złuszczenia zabieg można powtórzyć, ale dopiero po kilkunastu dniach (zaufajcie mi, minimum 2 tygodnie :))

W czym zatem problem? Czego się czepiam?

Produkt niedrogi (ok. 20 zł, zabieg z podobnym skutkiem u kosmetyczki to koszt od 50 zł w górę), skuteczny, spełnia obietnice reklamy, jest łatwo dostępny, zatem cud, miód i orzeszki? Nie do końca!

Wady produktu:

  • pomijam już oczywistą niewygodę zabiegu – zalecam siedzącą pozycję, bo chodzenie w nich średnio się udaje (ślisko, niestabilnie), a tu 2 godziny wytrzymać trzeba
  • niektórzy w trakcie i po zabiegu skarżą się na pieczenie, wysypkę, ból (zwłaszcza w miejscach bardzo zrogowaciałych, np. pięty), podrażnienie
  • złuszczenie może pogłębić drobne pęknięcia skóry, powodując powstawanie ran
  • odradza się zabieg osobom ze stopą cukrzycową
  • trzeba uważać, żeby płyn się nie „wychlapał”, bo zaciski są średnio skuteczne
  • dopasowanie rozmiaru skarpetek jest słabe
  • stopień złuszczenia zależy od stanu stóp, nie jest też natychmiastowy
  • samo złuszczanie może trwać nawet kilkanaście dni!!!

Nie jest tak, że zdejmujemy skarpetki i mamy cudne stópki, o nie! Przez kilka dni schodzi naskórek, u jednych osób delikatnie, innym odpada całymi płatami! Nie da się tego zatrzymać, dopóki proces samoistnie nie wygaśnie.

Zatem jeśli chcemy dokonać zabiegu ze skarpetkami Silcatil przed urlopem, weselem, czy imprezą na plaży, przemyślmy dobrze, kiedy go dokonać. Najlepiej spróbować raz, zobaczyć testowo jak reagujemy, ile dni trwa „wylinka” i dopiero zaplanujmy właściwe użycie przed terminem, na jakim nam zależy.

Co więcej, taka stopa potraktowana kwasami jest bardzo wrażliwa i delikatna. Absolutnie nie należy jej narażać na słońce, zatem o opalaniu można zapomnieć! Inaczej dorobimy się poparzeń, ran i przebarwień.

Pytam się więc, jaki jest sens reklamowania tych skarpetek teraz? W lecie? Jako panaceum na zniszczone stopy? Idealnie na plażę i sandałki?

Czyż nie lepiej regenerować stóp w ten sposób po lecie? W jesieni, kiedy nie ma już słońca i nie opalamy ich?

I jaki jest sens sugerować, że to zabieg dający natychmiastowy efekty? Dlaczego nikt nie ostrzega przed wyglądem „węża w trakcie wylinki”?

SILCATIL skarpetki złuszczjące - przed i po

SILCATIL skarpetki złuszczające – przed i po (zdjęcie pożyczone z internetu, bo sama nie odważę się na SILCATIL latem)

Podsumowanie:

Zabieg dobry, efekty też, oczywiście pamiętając o środkach ostrożności. Ale nie róbcie tego w lecie, chyba, że nie macie w planach plażowania i możecie sobie pozwolić na kilkudniowe gubienie skóry. Domowe SPA na urlopie? Jak najbardziej! Ale wylinka wypadająca ze szpilek w biurze? Jestem na nie!

O bezpiecznym SPA dla stóp pisałam już kiedyś, zapraszam: http://euceryna.pl/domowe-spa-stop-idealny-sposob-relaks/ .

A Wy co o nich sądzicie? Próbowałyście? Jakie były efekty? Lubicie?

Buziaki, Euceryna*

 

21 komentarz

  1. Sylwia napisał(a):

    Omg… Przypomniały mi się czasy chorowania na szkarlatynę… Wtedy też całymi płatami schodzi skóra ze stóp i niestety z dłoni również.

  2. Ola napisał(a):

    Uzywalam w zeszlym roku.
    Caly proces trwal ok 11 dni. Pierwsze dni po „zabiegu”skora byla szorstka i haczyla o dywan(!). Potem zaczela odpadac jak po poparzeniu.
    Efekt koncowy byl zadowalajacy,najlepiej wygladaly palce,ktore pozbyly sie wszystkich niechcianych skorek i zrogowacen.
    Cale stopy byly faktycznie gladkie i delikatne.
    I tu przychodzi czas na „ale”.
    U mnie efekt utrzymal sie bardzo krotko. Mam wraazenie,ze skora szybcie ulegala rogowaceniu.
    Uwazam,zw zbyt duzo czasu zajmuje osiagniecie celu. Wole isc do kosmetyczki: nie dosc,ze efekt jest natychmiastowy to jeszcze stopy dluzej sa w dobrej kondycji.

    • euceryna napisał(a):

      No właśnie, wiele osób narzeka, że tyle zachodu, a efekt mimo iż dobry, to krótkotrwały. Chyba nie o to chodziło?

      • Ola napisał(a):

        Zdecydowanie nie o to😊.
        Szczegolnie,ze w pewnym momencie ta zabawa zacznie sie robic calkiem kosztowna….czyli jednak lepiej udac sie do profesjonalisty😉

        • euceryna napisał(a):

          Chyba tak! Skarpetki 20 zł, elektroniczna frezarka do stóp z Scholl 130 zł, kosmetyczka (1 h zabiegu, kawa, ciastko, ploteczki, relaks, aromaterapia, masaż, peeling, maska, malowanie – od 50zł) no wybór oczywisty jak dla mnie:P! Pozdrawiam wszystkie kosmetyczki, jesteście lepsze od sesji u psychoanalityka <3!

    • podo napisał(a):

      Dziwi mnie taki zachwyt nad tym produktem, a potem rozczarowanie, że efekt krótkotrwały. Żeby docenić zrogowacenia, trzeba poznać ich przeznaczenie. Otóż moje drogie, zrogowacenia tworzą się po to, żeby chronić nasze stopy przed pękaniem i powstawaniem odcisków. Zastanówcie się, gdzie występują – pięty, mniej na palcach, zewnętrzna część podeszwy, śródstopie. Dlaczego? Bo tam jest największy nacisk. Im większy ciężar ciała, tym większa musi być ochrona. Jeśli złuszczycie sobie to wszystko – fajnie, będzie ładnie wyglądać, ale 1: efekt jak przy wysuszaniu przy trądziku: uruchamiamy mechanizmy obronne i tak jak w trądziku przy wysuszaniu tworzy się więcej sebum, tak przy nadmiernym złuszczeniu organizm chroni się przed urazami mechanicznymi tworząc więcej naskórka. Reasumując, jeśli złuszczymy tak ogromne ilości zrogowaceń, będzie szybciej odrastać, a im większa waga ciała, tym większy ból będzie do momentu regeneracji naskórka.

  3. Justi napisał(a):

    Jak dla mnie z jednej strony hit a z drugiej kit. Wszystko zależy od tego jak do sprawy podejść. Zabieg jest fajny jednorazowo np. przed sezonem sandałkowym lub po nim. Niestety wiele osób nadużywa tych skarpetek a trzeba pamiętać, że takie intensywne złuszczanie sprzyja wnikaniu grzybów obecnych np na kąpieliskach czy basenach. Osobiście wolę zrobić raz na jakiś czas pedicure pilnikiem niż bawić się w dwugodzinne moczenie stóp w tym płynie i czekanie kiedy skończy złuszczać mi się skóra.

    • euceryna napisał(a):

      No właśnie, nikt nie mówi o tym, że niemal odziera się z bariery ochronnej przed drobnoustrojami. Zakaz basenu po skarpetkach obowiązkowy!

  4. mmm napisał(a):

    Skarpetki próbowałam 2 razy (1 x na rok na wiosnę). Za pierwszym razem przeżyłam szok gdy skóra zaczęła się łuszczyć. Pomimo informacji na opakowaniu nie byłam przygotowana na taki widok. U mnie proces łuszczenia zaczął się dopiero po 10-12 dniach i trwał prawie 3 tygodnie . Raczej nie stosowałabym tego ani latem ani jesienią ale wczesna wiosną jako przygotowanie do sandałków.
    Tyle że w tym roku moja skóra zareagowała inaczej. Skarpetki użyłam na początku kwietnia i od czasu złuszczenia do tej pory mam problem z ogromnym przesuszeniem skóry. Jeśli tylko zapomnę posmarować to robi się okropna a nigdy przedtem tak nie było. Zastanawiam się więc czy to całe złuszczanie nie zaburzyło jej funkcjonowania bardziej długofalowo. Wydaje mi się że tak głębokiej ingerencji nie powinno się powtarzać w trakcie jednego sezonu.

    • euceryna napisał(a):

      Jak widać teraz trzeba kupić skarpetki bawełniane i pakować maski regenerujące. Coś mi się wydaje, że Aflofarm jeszcze na to wpadnie :P!

  5. Marta napisał(a):

    Jeszcze tych nie mialam ale przerobilam kilka takich skarpetek z innych firm i dla mnie to najlepszy wynalazek do pielegnacji stop. Uzywam najdalej w czerwcu ale wtedy nogi sa w trampkach nawet w upaly. Nie chce narazac ludzi na widoki wezowej skory. Potem stopy jak u niemowlaka. Niestety u mnie niezbyt dlugo bo jestem duzym piechurem i dziennie pokonuje sporo km ale na wszelkie okazje i lato i tak ten zabieg jest najlepszy. Ale akurat chyba te skarpetki maja inne kwasy niz te, ktorych ja uzywam.

  6. Joanna napisał(a):

    Próbowalam skarpetek innej firmy, nie dość, ze tańszych – 8zl, to jeszcze mniej drastycznych-w skarpetach siedzi się ok 30min, więc do wytrzymania. Złuszczanie zaczęło się u mnie dopiero po 2 tygodniach i efekt jest super. Ale ewidentnie nie jest to idealne rozwiazanie w środku sezonu.

  7. Anna napisał(a):

    Fatalne… Gdybym wiedziała wcześniej, że skórę gubić będę trzy tygodnie, to wybrałabym się do podologa. Skóra, niestety, nie odchodziła płatami, a strzępkami(?), więc poszarpana skóra nie nadawała się do sandałków, które uwielbiam latem.
    W dodatku mąż przypadkiem dotknął płynu skarpetki, czego nie był świadomy i trochę minęło zanim umył ręce. Skóra na palcu pękniętą do mięsa (okropna rana), a w dodatku palec był zszywany w lutym po wypadku przy pracy.
    decydowanie nie polecam, zwłaszcza, że zanim skóra całkowicie się złuszczyła, pojawiły się stare, dobrze mi znane, zgrubienia.

    • euceryna napisał(a):

      No problem z tym płynem jest spory. Wychlapuje się, wypełza, zaciski słabe, więc się koryguje skarpetkę, a o myciu rąk zapominamy. A potem boli, niestety.

      • Ania napisał(a):

        Wystarczy okleić końcówki skarpetek taśmą klejącą i wszystko jest OK. Czasami mam wrażenie, że my kobiety jesteśmy tak bezradne, że nic tylko usiąść i płakać… Po prostu z igły widły, zamiast się zastanowić jak sobie poradzić…

  8. Marta napisał(a):

    Korzystałam już kilkakrotnie z tego typu produktów, ale „tańszej konkurencji”. Zawszy byłam zadowolona, ale nauczona doświadczeniem znajomych robiłam z wyprzedzeniem 2-3 tygodni. Bądź w okresie zimowo-wiosennym. Teraz zdecydowałam się na złuszczanie przed wyjazdem na urlop.

  9. Anna napisał(a):

    Dzieki za ten artykul bo po przeczytaniu tego mojej tesciowej ,stwierdzila ze woli tego nie kupowac, zeby sobie nie pogorszyc stanu stop.niby jeszcze stopy cukrzycowej nie ma ale lepiej nie ryzykowac, pozdrawiam

  10. Jaa napisał(a):

    Ja pierdole a ja właśnie w nich siedzę xd lecę szybko ściągnąć nie czekam do końca bo nagle mnie coś zaczęło szczypac 🙂 mogłam nie wlazic na ta stronę

    • Magdalena napisał(a):

      Ja uzywam omegi raz w miesiacu, pumeks co jakus cxas i duzo wazelina kremuja.efekt lepszy jak od kosmetyczki

  11. Barbara napisał(a):

    zakupiłam skarpetki, zastosowałam zgodnie z instrukcją i nic. Reklama tylko i wyłącznie dżwignią handlu. Nie kupujcie i nie dajcie nabijać się w butelkę. Zero złuszczenia, zero efektu, pieniądze i dwugodzinny czas wyrzucone w błoto.Jak można tak oszukiwać?

Dodaj komentarz